Planeta Nibiru: rzeczywistość czy fikcja?










Planeta Nibiru: rzeczywistość czy fikcja? aldactone generic name

„Niburu  to hipotetyczna planeta, która porusza się w głąb Układu Słonecznego. Według hipotezy, 21 grudnia 2012 roku Nibiru będzie przechodzić przez ekliptykę naszej planety jako jaskrawoczerwona gwiazda i będzie wyglądać jak drugie pod względem wielkości słońce. Na ziemi będą miały miejsce trzęsienia ziemi, tsunami i katastrofalne zmiany.”  

„Przed Nibiru ochronią nas obcy przybysze”, „Nibiru – planeta bogów”, „Nibiru – statek kosmiczny”, „Koniec świata”, „Początek nowej ery” itd. itp. – Czy zdecydowano kolejną prognozę końca świata nazwać „Nibiru”? Na podstawie studiowanych materiałów dość łatwo jest wywnioskować, iż im bardziej niedorzeczne przypuszczenia się snuje, tym większą obserwujemy liczbę wierzących w podobne domysły zwolenników. Wszystkie te spekulacje dalekie są od faktów naukowych.  

Co więc sprawia, że tak wiele sił i czasu tracą ludzie na poszukiwanie potwierdzenia lub zaprzeczenia podobnych pogłosek i w ogóle dlaczego temat końca świata jest tak szeroko spopularyzowany w mediach, filmach, książkach, grach itp.? Tematu własnej śmierci większość ludzi woli nie wspominać i nie poruszać tego problemu. Globalna śmierć natomiast żywo interesuje wszystkich. Czy nie jest to zadziwiające?  

Poczucie wewnętrznej pustki, jawna beznadziejność, rozczarowanie otaczającym nas światem – oto główne przyczyny wysokiego wskaźnika motywów apokaliptycznych. Człowiek tak jest zmęczony tym światem, że znajduje ulgę w założeniu, że przestanie wkrótce istnieć i że uzyska przez to wolność, pewnego rodzaju odpoczynek od cierpień. „Ciesz się teraz, bo jutro już nic nie będzie”  lub innymi słowy w obliczu nadchodzącej katastrofy wszystko staje się dzisiaj mniej bolesne, mniej istotne. Człowiek nie ma już byłej motywacji do ciężkiej, wyczerpującej pracy, do aktywnego udziału we własnym życiu i życiu społeczeństwa. Czyli ma miejsce psychologiczne poparcie naszego naturalnego lenistwa, dążenia do spokoju.  

Z drugiej strony, spekulacje tego typu– to podatny grunt dla powstania wszelkiego rodzaju negatywnych zjawisk społecznych: nowe kulty, nurty religijno-fanatyczne, manipulacje, machinacje lub po prostu wypełnienie deficytu informacyjnego człowieka – swego rodzaju bezużyteczna i bezsensowna zabawa. Ile razy w dziejach ludzkości była nam przepowiadana bliska śmierć wszelkiego życia i co z tego?  Nic, poza materialnymi interesami handlowców wiadomościami, amuletami, ideami, itp.  

Argumenty na rzecz istnienia Nibiru są więcej niż wątpliwe: występ Prezesa Rosyjskiego Towarzystwa Badań Atlantydy, który powoływał się na legendy różnych narodów, doktora nauk technicznych mówiącego o syrenach jak o zjawiskach oczywistych,Woronina A.A;  badania Zachariasza Sitchina zwanego słynnym amerykańskim naukowcem, mimo że napisana przez niego książka ma bardzo wątpliwy, jako dzieło naukowe, tytuł „Bóstwo 12-tej planety", przy której tworzeniu naukowiec oparł się o starożytne teksty sumeryjskie, a zwłaszcza o pewien poemat babiloński, itp. Prawdopodobnie jest jeszcze niewystarczająco dużo tych licznych, szczerze szkodliwych konsekwencji wolnej interpretacji tekstów biblijnych. Namiętnie garniemy się do sensacji i im bardziej jest ona majestatyczna, tym bardziej nam imponuje znajdowanie się w pierwszych szeregach tej farsy, a następnie z dumą opowiadamy na prawo i lewo świeże wiadomości ze świata, które są jedynie oklepanym i prymitywnym sposobem rozrywki.  

Ustalenie obecności w naszym Układzie Słonecznym dwunastej planety o wymiarach nawet znacznie mniejszych niż domniemana planeta Nibiru było możliwe już w czasach Newtona. W dzisiejszych czasach każdy, kto posiada podstawową wiedzę z zakresu fizyki, może wykonać niezbędne obliczenia w celu ustalenia tak znaczącej, dodatkowej perturbacji grawitacyjnej w naszym Układzie Słonecznym. Mimo to jawnie próbuje się pod pozorem Nibiru przedstawiać po prostu Jowisz, Wenus, Antares, Syriusz, Altair, itp. – wszystko to, co jest widoczne z Ziemi za pomocą najprostszych urządzeń teleskopowych.  

Dziś, jakby paradoksalnie to nie brzmiało, największe zagrożenie dla ludzkości stanowi sama ludzkość. Najwyższy czas, aby naprawdę bać się samych siebie. Ekologia, relacje społeczne, wszystkie aspekty naszego życia współczesnego dalekie są od ideału i nie ma już sensu wszelkimi sposobami zrzucać z siebie winę za udziałw tym wyniszczaniu. Jeśliby planeta Nibiru istniała, to prawdopodobnie przyniosłaby nam mniej cierpień, niszcząc nas, niż my sami sobie wyrządzamy.  

Doszliśmy już do zrozumienia, że wszyscy jesteśmy ze sobą globalnie połączeni, że wojna i terror to zło, że bezpodstawnie wydajemy ogromne fundusze na broń i przemysł farmaceutyczny, że gwarantem szczęśliwego życia są dobre relacje pomiędzy nami, wzajemna pomoc i miłość. Mamy jednak pewien problem: wszystko, co pojmujemy rozumem, nie jesteśmy w stanie odczuć i to nie daje nam niezbędnej siły napędowej do realizacji naszego rozumienia. Stale pogarszająca się sytuacja na świecie prędzej czy później zaciśnie swoje kleszcze również wokół naszego ciała i wówczas zrozumienie to będzie w stanie przeniknąć w nasze zmysły z ogromnym bólem i cierpieniami nie do zniesienia. Oczywiście, wszyscy łącznie ze mną myślą, że wszystkie nieszczęścia istnieją tylko w telewizji, w radiu lub w gazetach i nigdy nie przenikną do ich własnej rzeczywistości. W taki sam sposób myślały również te nieszczęśliwe ofiary, o których losach z ubolewaniem dowiadujemy się na co dzień z mediów.  

Istnieje również inne wyjście: realizacja światowego zjednoczenia ponad własnymi i zbiorowymi ambicjami, ponad wielką polityką, ponad wszelkiego rodzaju różnicami poglądów, ponad lękiem i obawami – ponad wszystko, lecz na podstawie uświadomienia: „Nienawidzę was wszystkich, ale bez was zginę i dlatego będę budować razem z wami Nowy Świat”, bo dzisiejszy przedstawia wysoko technologiczne ruiny, na których jednak jest jeszcze możliwość zbudowania czegoś naprawdę wielkiego. Każdy, kto uświadomi to sobie i odczuje to wewnątrz swoich zmysłów, zmieni stary system priorytetów i wartości. Wówczas stanie się prawdziwie wolny, wolny od wpływu wszelkich aspektów elitarnego kierowania tłumem, zaczynając od telewizji, a kończąc na grach politycznych, i będzie mógł głęboko odetchnąć pełną piersią i bezpiecznie poruszać się swoją drogą pełną szczęścia.  

Dmitrij Turlaj     

Odwiedź nas na Facebooku

Rzeczywistość z przymrużeniem oka

 arvuttt.jpg
Copyright