„Opuszczamy tonący statek…”


Protesty społeczne na całym świecie ujawniły siłę zjednoczenia. Coraz mniej ufamy politykom, coraz bardziej bierzemy swój los we własne ręce. Jesteśmy zdolni sami stanąć u steru. Ale co zrobić z tym statkiem?  Do którego portu go skierować? W takim stopniu, w jakim ”Titanic” był mocny i niezawodny, był niezgrabny i ciężki.
 
Dwadzieścia lat temu zwyciężyła ideologia kapitalizmu i świat stał się jednobiegunowy. Były „obóz socjalistyczny” rzucił się „dogonić” Zachód, postrzegając w jego stylu życia panaceum na wszystkie swoje problemy. Wydawało się, że wolny rynek – to realna wolność człowieka. Ale czy to prawda?
 
Czyżby producenci i konsumenci byli wolni? Producenci produkowali nie to, co chcieli, lecz to, co można było drożej sprzedać. Kupujący musieli brać to, co im było narzucane przez reklamę, a nie to, czego potrzebowali w rzeczywistości. W rezultacie wyrzucano ogromny procent nabytych rzeczy. Otyłość i inne problemy zdrowotne wzrosły do niewyobrażalnych rozmiarów.
 
Ale czyżby to wszystko należało do przeszłości? „Człowiek  człowiekowi wilkiem jest” – to jest motto współczesnego społeczeństwa. Ekonomiści na całym świecie biją jeden po drugim na alarm. Zbudowany przez nas system znalazł się w impasie. Nie ma już możliwości, aby jedni prosperowali kosztem innych. Społeczeństwo już więcej tego nie wytrzyma. Sami siebie zatapiamy.
 
Społeczeństwo zachodniego stylu stworzyło człowieka trybikiem, który oderwany jest od swojej wewnętrznej istoty, wyobcowany z otaczającego go świata, samotny i jawnie nieszczęśliwy. Nieskończenie długi dzień roboczy, pościg za zarobkiem, bieganie w kółko. W pracy siedzimy przed ekranem komputera, a po pracy – przed ekranem telewizora. A życie mija…
 
Żyjemy w społeczeństwie zbudowanym na zasadzie wektorów. Każdy człowiek jest w nim  punktem poruszającym się w przestrzeni. A wszystkie te punkty nie są ze sobą połączone. Widzimy na ekranie mnóstwo wektorów - strzałek skierowanych w różne strony.
 
Jest to morze pełne rekinów, w którym duże ryby pożerają mniejsze, gdzie panuje ten, który zdążył więcej zgarnąć. Wcześniej to nie było tak widoczne, społeczeństwo wektorów mogło ukryć swoje prawa rekina, maskując je pod demokracją i liberalizmem. Jednak dzisiaj kryzys ujawnił jego zgniły fundament. Zobaczyliśmy tonący „Titanic” społeczeństwa, cały „urok” egoizmu.
 
A może trzymać się jak najdalej od tonącego statku? Już dosyć długo karmiono nas kłamstwem na temat złota amerykańskiego stylu życia… Złoto tonie, a łodzi ratunkowych dla wszystkich nie wystarczy. Czyżby większość z nas przeznaczona była do utonięcia?
 
W każdej rodzinie były momenty, gdy wszyscy zbierali się wokół stołu. Przypomnijmy sobie to uczucie z dalekiego dzieciństwa, kiedy cały świat był nasz… Byliśmy z rodziną i przyjaciółmi, zjednoczeni jako całość…
 
To wszystko nie dzieje się bez powodu. Społeczeństwo typu krąg i rodzina to odwieczne, modelowe społeczeństwo. Tylko ono może przywrócić człowiekowi utraconą kiedyś całość, powiązanie z naturą, rodem, przodkami – a co za tym idzie – pomaga każdemu odnaleźć siebie, swoją rolę we wspólnym organizmie, swoją funkcję i przeznaczenie.
 
A może to nie jest takie trudne?  Aby zmienić życie na lepsze, wystarczy stworzyć sobie dobre środowisko. Nie wymaga to specjalnych „inwestycji”. Już dzisiaj możemy dokonać zmian. Na początek należy przynajmniej spróbować ujawnić sieć, która łączy nas od wewnątrz, a następnie pozwolić, aby przepłynęła przez nią energia miłości.
 
Czego do tego potrzebujemy? Najwyraźniej musimy stworzyć rodzinę, tylko dużą, ogromną, globalną rodzinę, w której bratnimi duszami mogą być zupełnie obcy na pierwszy rzut oka, ale bliscy w duchu ludzie, mówiący różnymi językami. Jeśli na piedestał wartości wznieść troskę i miłość do bliźniego, wszyscy wówczas będą do  tego dążyć, ponieważ dla każdego ważnym jest to, co jest cenne dla większości.
 
Ujawnienie choroby to pierwszy krok do wyzdrowienia. Wolność nie polega na nieświadomym kręceniu się w kółko i upadku, lecz w odnalezieniu swoich korzeni. A korzeniem społeczeństwa jest rodzina, wspólnota, jedność.
 
Nadchodzi huragan zmian i być może przyszedł czas na budowę nowego „statku”, w którym każdy z nas poczuje się bezpieczny.
 

Tal Aszer   

Odwiedź nas na Facebooku

Rzeczywistość z przymrużeniem oka

536151_10150955952949569_619309568_12927545_1363433743_n.jpg
Copyright