Koniec epoki egoizmu

Zacznijmy od końca. Ciężki kryzys, który zapanował dzisiaj w zachodnim świecie - to nie kryzys ekonomiczny. Zdjęcia chwytających się za głowę brokerów, rozchwiane wskaźniki indeksów giełdowych i poważne artykuły o niepewnej przyszłości mogą oczywiście wprowadzać w błąd, ponieważ to są symptomy problemu, którego źródłem jest zupełnie co innego. Tą przyczyną są zepsute związki między nami.

Obecny kryzys zaczął się, kiedy maklerzy z Wallstreet postanowili zgarnąć dla siebie kupę forsy - osiągając maksymalny zysk z kapitału przy pomocy skomplikowanych, zagmatwanych operacji i mechanizmów  finansowych, połączonych ze szczególnym ryzykiem dla amerykańskiego rynku nieruchomości. No i co z tego, że odbywało się to kosztem innych? No i co z tego, że nazywano ich „świniami”? Najważniejsze było: obłowić się w bardzo krótkim czasie, nabić kieszenie, zdobyć niebotyczne zyski.

Pomimo całego ich sprytu, jeden szczegół uszedł ich chciwości – w swoją grę zaangażowali nie tylko cudze pieniądze, ale i sprawy, które decydują o stabilności i trwałości złożonych systemów.

Jak stwierdził profesor Blobel, tegoroczny laureat nagrody Nobla w dziedzinie badania komórek, dowolny naturalny system jest zdolny do życia tylko wtedy, gdy każdy z jego elementów, każda komórka, bierze dla siebie tylko to, co konieczne, a resztę oddaje na rzecz dobra ogólnego.

A my? „Egoistami się rodzimy i egoistami umrzemy” ( lecz przynajmniej zamożnymi) - postanowili właściciele kapitałów, analitycy agencji rankingowych, pośrednicy finansowi i wielu, wielu innych. Firmy inwestycyjne, a nawet firmy ubezpieczeniowe, okazały się mechanizmem, którego jedynym celem było robienie pieniędzy z pieniędzy. O zyskach już wspominaliśmy? A o gigantycznych zyskach?

Gra na polu światowej ekonomii stopniowo przekształciła się w „rosyjską ruletkę”, tylko tutaj pistolet przystawiony jest do skroni każdego z nas…

Nienasycona chciwość zmusiła uczestników gry do zawiązywania coraz to ściślejszych układów i rozkręciła koła zębate globalizacji. W efekcie wpadli w pułapkę, którą sami zastawili.

Koniec epoki egoizmu finpecia to buy

Jak się okazało, finansiści wszelkiego autoramentu, którzy przez cały czas pragnęli żyć na cudzy koszt, istnieją w zamkniętym układzie, w świecie, gdzie każdy całkowicie zależy od innych.

Egoizm rósł jak na drożdżach i system finansowy coraz jawniej przeciwstawiał się prawu regulującemu wzajemną zależność pomiędzy wszystkimi elementami natury. Podobnie jak komórki rakowe w żywym organizmie, sektor rynkowy zaczął troszczyć się wyłącznie o siebie i „podciął” wszystkich, w pierwszej kolejności doprowadzając do ruiny samego siebie.

Dzisiaj na naszych oczach zachodzi nic innego jak agonia nowoczesnej ekonomii, jest ona jednocześnie symbolem skazy leżącej u jej podstaw – egoistycznych związków między ludźmi.

Co robić?

Żeby wyjść z kryzysu, musimy zmienić samą ekonomiczną koncepcję, w ramach której żyliśmy do tej pory. Na przykład, konieczne jest dokładne określenie takich pojęć jak „zysk i „strata”. Zamiast dbać tylko o swoje własne interesy inwestorzy powinni zrozumieć, że dobrobyt wszystkich – to dla nich  najbardziej rentowny model ekonomiczny.

Innymi słowy, sukces transakcji powinien być uwarunkowany ogólnym zyskiem dla wszystkich i powinien ten zysk mieć na celu. To kryterium stanie się podstawowym wykładnikiem dla firm i dla ludzi. W przeciwnym razie egoistyczne zachowanie na tym albo innym etapie doprowadzi nas do takiego krachu, jaki można zaobserwować, kiedy domek z kart światowych finansów, nierówno postawiony, zaczyna się rozpadać i grozi zawaleniem i pogrzebaniem nadziei na przyszłość.

Ażeby proces uzdrawiania przybrał realne kształty, media powinny przyłączyć się do niego i zacząć kampanię na rzecz odnowy wartości - kampanię, która będzie na każdym miejscu wnosić troskę o innych i potępiać pogoń za własnymi prywatnymi celami. Widząc możliwości zdobycia ogólnego szacunku i uznania, właściciele kapitałów zaczną stopniowo zmieniać metody działania. W miarę rozwoju sytuacji, finansiści, akcjonariusze i społeczeństwo jako całość będą realizować nowe podejście, gwarantujące stabilność i rozkwit.

„Wszyscy znajdujemy się w jednej łódce i potrzebujemy jednego, wspólnego rozwiązania”. Tak napisał niedawno profesor Paul Krugman, tegoroczny laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. I rzeczywiście, w ostatnim stuleciu ludzkość stała się nie tylko małą globalną wioską, lecz jednym organizmem, którego życie i szczęście  zależy od tego, jak bardzo wszystkie jego części przenikają się nawzajem i na ile wspólne mają cele - cele przynoszące pożytek całemu systemowi. Im szybciej zrozumiemy ten fakt, tym szybciej odczujemy zmiany na lepsze.

 

Odwiedź nas na Facebooku

Copyright