Kryzys nie finansowy, lecz relacji międzyludzkich

Kryzys finansowy zagraża upadkiem Unii Europejskiej. Celem utworzenia Unii był dynamiczny i harmonijny rozwój krajów członkowskich, jednak rezultat jest przeciwny. Jaka jest tego przyczyna?      

Człowiek jest istotą egoistyczną, więc naturalnym jest też fakt, że egoizm charakterystyczny jest również dla państw jako produkt rozwoju ludzkości. Wśród założycieli Unii Europejskiej są kraje na różnym poziomie rozwoju gospodarczego. Rozważmy dla przykładu stosunki między wysoko rozwiniętymi Niemcami a stosunkowo zacofaną Grecją.      

Wzajemne otwarcie wewnętrznych rynków krajów członkowskich pozwoliło Niemcom zwiększyć eksport do Grecji. Grecja natomiast skorzystała z tanich kredytów unijnych i przeznaczyła je na bezpośredni wzrost konsumpcji – powiększenie emerytur, obniżenie podatków, zwiększenie różnych świadczeń dla ludności… W rezultacie powstał ogromny dług krajowy.      

Załóżmy teraz, że w wyniku surowych ekonomicznych działań uda się Grecji spłacić dług. Czy kryzys minie? Z finansowego punktu widzenia wydaje się, że tak. Jednak poziom konsumpcji Grecji zmniejszy się jeszcze bardziej niż przed powstaniem Unii, ponieważ trzeba będzie zwrócić nie tylko kwotę kredytu, lecz również procenty. Ponadto, powszechne strajki też kosztowały to państwo zbyt dużo pieniędzy.      

W rezultacie, stosunki między obu państwami, a zwłaszcza narodami, tylko pogorszą się. Kryzys nie skończy się, lecz przeniesie z sektora finansowego do sfery stosunków międzypaństwowych i międzynarodowych. Groźba upadku Unii Europejskiej tylko nasili się.      

Czyżby przemysłowcy i ekonomiści w obu krajach nie mogli przewidzieć tak oczywistego rezultatu? Owszem, przewidzieli, ale ślepy egoistyczny pościg za zyskiem i takie same ślepe egoistyczne dążenie do popularności politycznej całkowicie zniekształciło zadeklarowane cele Unii. Zamiast pomocy słabszym narodom, rozwinięte państwa dostrzegły w Unii dodatkowe możliwości wyzysku i zniewolenia. Od samego początku kryzys tkwił w sferze relacji międzyludzkich, a nie w sprawach finansowych.      

Gdzie jest rozwiązanie? Czyż dług nie musi być zwrócony? Tak, jest to konieczne. Jednak uświadomienie konieczności zwrotu zależy od tego, komu i w jakim celu trzeba będzie oddać stracone pieniądze. Gdyby kraje Unii Europejskiej pamiętały o zadeklarowanych przez nich celach, wówczas dług Grecji nie byłby skierowany na dodatkowe wzbogacenie Niemiec, lecz na przywrócenie równowagi finansowej w Unii z korzyścią dla wszystkich jej członków, w tym i Grecji, i Niemiec.      

Taka świadomość wzmocniłaby stosunek Greków do konieczności spłaty zadłużenia. Ponadto, skoro Niemcy, chociaż częściowo, jednak winne są zadłużenia, sprawiedliwym byłoby umorzyć jego znaczną część na swój koszt co najmniej w celu ratowania istnienia Unii.      

Jak więc osiągnąć zrozumienie konieczności takich działań?      

Jak stwierdziliśmy wcześniej, kryzys w rzeczywistości nie dotyczy finansów, lecz relacji międzyludzkich. Rozszerzmy to stwierdzenie bardziej szczegółowo.      

Rozwój specjalizacji i współpracy w zakresie działalności gospodarczej stworzył zupełnie inny świat. Dzisiaj nikt nie jest w stanie istnieć bez kolektywnej interakcji. Z drugiej strony, egoistyczny indywidualizm osiągnął bezprecedensowy poziom. Każdy stara się wykorzystać innych wyłącznie dla własnej korzyści.      

Kryzys nie finansowy, lecz relacji międzyludzkich generic viagra names jokes

Powstała sprzeczność między egoistycznym indywidualizmem człowieka a nieubłaganą koniecznością kolektywnej interakcji dla przetrwania. To jest przyczyna obecnego globalnego kryzysu we wszystkich, bez wyjątku sferach stosunków międzyludzkich, a także relacji między człowiekiem a naturą.      

W powstałej sytuacji musimy powstrzymać swój egoizm i przejść z indywidualizmu do kolektywizmu. Aby przeżyć, ludzkość musi stać się jednym organizmem, w którym panuje wzajemna pomoc. W odniesieniu do problemów Unii Europejskiej oznacza to, że kraje europejskie nie powinny znieść, lecz przeciwnie, pogłębiać swój związek. Europa z „kolebki dwóch światowych wojen” musi stać się przykładem współpracy, korzystnej dla wszystkich stron.      

Jak możemy zrealizować to w rzeczywistości? Czy można pokonać egoizm?      

Egoizm, podobnie jak inne właściwości, ma swoją „piętę Achillesową” – podlega on wpływowi społecznemu, a człowiek jako istota społeczna poza systemem nie przeżyje.      

Za pomocą zmasowanego oddziaływania systemów edukacji, wychowania, kultury i mediów można uświadomić ludziom, że aby przeżyć i osiągnąć dobre warunki do istnienia, muszą być zmienione relacje międzyludzkie z egoistycznych na kolektywne, z konkurencji na współpracę, z rozdzielenia na zjednoczenie.      

Tylko połączenie czysto ekonomicznych środków z edukacyjno-wychowawczymi da pozytywny wynik.    

Początkowo ten nowy rodzaj relacji powinien być utworzony w małych zespołach ludzi w formie jednego zamkniętego kręgu wzajemnej pomocy. Następnie nowy rodzaj stosunków musi być ustalony wzdłuż promieni i cięciw tego okręgu, łącząc je w jedną płaszczyznę. Spajając te kręgi relacji zarówno w społeczeństwie ludzkim, jak i w stosunku do natury, która ich stworzyła, dojdziemy do jedynej sfery dobrych stosunków i wzajemnej pomocy. Nie mamy za wiele czasu, dlatego też te trzy procesy muszą się odbywać równolegle i jednocześnie.  

Według Wikipedii, kryzys (pochodzi z greckiego „krisis” i oznacza punkt zwrotny, rozstrzygający) – to zwrot, okres stanu przejściowego, przełom – jest to stan, w którym istniejące narzędzia stają się niewystarczające do osiągnięcia celów, w wyniku czego powstają nieprzewidywalne sytuacje i problemy. Kryzys ujawnia ukryte konflikty i dysproporcje.      

Nazywamy się Homo sapiens – człowiek rozumny i dlatego mam nadzieję, że zdążymy zrealizować zmiany w tym okresie przełomowym i osiągnąć zgodność z powstałym kolektywnym, globalnym i integralnym światem.      

W przeciwnym razie zagrażają nam jeszcze większe cierpienia przez nasilający się powszechny kryzys.      

Bądźmy naprawdę rozumni.  

Daniel Popel

Odwiedź nas na Facebooku

Copyright