Stenogram I

                                                                                 

 

                                                            Integralna edukacja

         Cykl rozmów prof. Michaela Laitmana z psychologiem Anatolijem Uljanowem 

                                                     Stenogram pierwszej rozmowy

                                                              

 

Każdy potrzebuje integralnej edukacji 

(M. Laitman): Sytuacja na świecie zmienia się bardzo gwałtownie, w związku z czym powstała konieczność opracowania integralnej metody edukacji dorosłych. Dociera do mnie wiele informacji z różnych rozwiniętych krajów o wzroście liczby bezrobotnych. Ludzie są w rozterce, mimo że otrzymują zasiłek. Jest jeszcze taka możliwość, jednak nikt nie wie, co będzie dalej. Mowa o setkach milionów ludzi, którzy zostaną bez pracy, ponieważ w wyniku kryzysu będą zakończone wszystkie te produkcje, które nie są życiowo ważne. Co będzie z ludźmi zaangażowanymi w działania gospodarcze, które nie są w zasadzie potrzebne? 

Widzimy, jak lawinowo rośnie liczba protestów na świecie, gdyż jest to spowodowane tym, że jesteśmy ze sobą coraz bardziej połączeni poprzez rosnący, wzajemny wpływ na siebie oraz przez nową rolę internetu. 

Cała ludzkość, od zwykłych obywateli do rządów, jest zainteresowana tym, aby wziąć ten proces pod kontrolę i zapobiec jego żywiołowemu rozwojowi, ponieważ duża ilość nowoczesnej broni na świecie w połączeniu z szybkością zachodzenia zdarzeń mogą doprowadzić do katastrofy.

W celu uniknięcia wszelkiego rodzaju ekscesów – wojen domowych, a nawet światowych – musimy zatroszczyć się zawczasu o globalną, integralną edukację mas.

 

Rękojmia zdrowia człowieka, rodziny, społeczeństwa

Pytanie (A. Uljanow): Załóżmy, że organizujemy kurs integralnej edukacji dla dorosłych. Jakich wyników można oczekiwać po ukończeniu kursu?

Odpowiedź  (M. Laiman): Musimy działać, opierać się na fakcie, że zaczynając od naszych czasów i dalej, natura proponuje nam tylko dwie drogi rozwoju, które prowadzą do jednego celu. 

Ostatecznym celem natury jest pełne, całkowite zjednoczenie wszystkich jej części, w tym ludzkości, jako integralnej części natury ogólnej.

Stan ten pełnej harmonii, równowagi, homeostazy osiągnąć można na dwa sposoby. Jeden z nich to jest droga cierpień, która prowadzi do uświadomienia konieczności osiągnięcia tego stanu harmonii wbrew swoim pragnieniom i impulsom wewnętrznym. Droga ta jest bardzo ciężka i bolesna. 

W zasadzie, właśnie w ten sposób rozwijała nas dotychczas natura. Jest to proces ewolucyjny, przy którym popychanie z tyłu zmusza człowieka do poszukiwania lepszego sposobu urządzenia sobie życia. Z tego wynika, że szukamy lepszego życia poprzez popychanie z tyłu. Popełniamy wiele błędów, jednak w konsekwencji rozwijamy się. W ten sposób rozwijała się zarówno jednostka, jak również mała społeczność, oraz ludzkość jako całość. 

Istnieje jednak inny sposób – droga godnego rozwoju ludzkości, kiedy człowiek wie zawczasu, że wszystkie ruchy natury skierowane są ku integralności. Dziś już występują pierwsze objawy tego przyszłego integralnego systemu, który zobowiązuje nas do współistnienia w nim jako integralnej części społeczeństwa, natury oraz wszechświata w całości.

Natura dąży do równowagi, ponieważ tylko równowaga – zarówno w każdej jej części (na przykład w naszym organizmie), jak i w całym systemie – jest rękojmią jej zdrowia, bezpieczeństwa i stabilności.

Musimy przyjąć ten przyszły stan jako wspólny cel całej ludzkości i zacząć zbliżać się do niego przy pomocy różnych międzynarodowych organizacji, poprzez przekonywanie ludzi, a co najważniejsze, poprzez ich edukację. 

Edukacja powinna być dyskretna, nienatarczywa. Będziemy przedstawiać ludziom wiedzę o prawach natury, prawach rozwoju społeczeństwa ludzkiego: jego zachowaniu, edukacji, wychowaniu dzieci, stosunkach w rodzinie, między parami w małżeństwie. Ludzie będą nauczani, jak żyć za dość skromne wynagrodzenie, zasiłek lub stypendium. 

Ludzkość osiągnęła stan, w którym nie wie, jak wychowywać dzieci, jak pogodzić się ze sobą. Dzieci nie są nauczani tego, co trzeba. Edukacja i wychowanie przyszłego pokolenia nie gwarantuje mu godnego, szczęśliwego życia. 

Nie troszczymy się o szczęście ludzi. Pchamy ich w otchłań kapitalistycznej konkurencji, w której gotowi są  pozarzynać się nawzajem. Ale w tej rywalizacji nie ma zwycięzców i w konsekwencji ludzie skazani są na ciągły stres i problemy. W rezultacie nikt nie czuje się szczęśliwy.

Konieczne jest, aby psychologowie, socjologowie, rodzice, nauczyciele, ludzie, którzy już uświadamiają sobie ten problem lub są w stanie to zrozumieć, doszli do właściwego wniosku i za pomocą naukowców, organizacji społecznych, internetu (dzisiaj jest to wielka siła) pokazali całej ludzkości, że prawdziwa integralna edukacja i wychowanie jest gwarantem zdrowia społeczności, jednostki oraz rodziny. Bez niej po prostu nie przetrwamy, będziemy iść do przodu z ogromnymi stratami. Oczywiście, osiągniemy ten sam cel, jednak będzie to droga strasznych cierpień.

 

Proszę mnie nie niepokoić w moim komfortowym więzieniu! 

Pytanie (A.U.): Termin „integralność”jest mniej więcej zrozumiały z globalnego punktu widzenia. Ale co oznacza „być integralnym” dla jednostki lub rodziny?

Odpowiedź (M. L.): Klasycznym przykładem integralności jest połączenie miedzy kołami zębatymi. Jesteśmy ze sobą połączeni jak mechanizm, który składa się z kół zębatych, zamkniętych pomiędzy sobą. Każdy ruch każdego zobowiązuje pozostałych do analogicznego ruchu w tym lub innym kierunku.

Jednak na dzień dzisiejszy to połączenie nie jest jeszcze pełne: znajdujemy się, jak w obszarze działania sprzęgła, w pewnej odległości od siebie, stopniowo wchodząc w połączenie ze sobą. Oznacza to, że zachodzi pewien styczny ruch względem siebie, który prowadzi już do sprzężenia.

W najbliższych latach osiągniemy takie połączenie, przy którym koła zębate będą obracać się między sobą w całkowitej spójności.

Wyobraź sobie, że znajdujesz się pod taką mocną presją na wszystkich poziomach życia i twoje myśli, pragnienia, działania, decyzje zależne są wyłącznie od społeczeństwa, od otaczających cię okoliczności. Poczujesz się jak w więzieniu, w absolutnej niewoli!

Stan nie do zniesienia. Człowiek będzie chciał wyrwać się z niego, uciec gdziekolwiek, nawet umrzeć, aby tylko nie odczuwać stałej, strasznej presji na wszystkich poziomach: psychicznym, duchowym i zmysłowym.

Musimy przygotować człowieka do tego, aby czuł kontakt ze wszystkimi jako coś pięknego i przyjemnego. Stan ten jest zupełnie przeciwny do naszej natury, ale nadchodzi nieuchronnie i ja patrzę z niepokojem, jak ludzkość będzie w niego wchodziła.

Zbliżamy się coraz bliżej do tego stanu. Widzę, jak prowokuje on wszelkiego rodzaju zamieszki, przewroty państwowe. Tu – rozpad rodziny, tam – upadek systemu monetarnego lub gospodarczego, itp. I będzie to z każdym miesiącem i rokiem narastać. Jeśli w tym stanie człowiek nie będzie się czuł komfortowo, to stanie przed obliczem III wojny światowej. Nic nie będzie miało dla niego znaczenia, byle tylko wyzwolić się z tych pęt! Dlatego też będzie mu potrzebna wewnętrzna kompensacja psychologiczna tego stanu nie do zniesienia.  

Współczesny człowiek nie chce z nikim mieć do czynienia, zamknął się jakby w swoim mieszkaniu wraz ze swoim komputerem. W pracy też jest sam na sam z komputerem. Po pacy wpada do supermarketu, kupuje jakiś półfabrykat, który odgrzewa w mikrofalówce, zjada, a następnie ponownie komputer i pora iść spać. Czasami spotyka się z kobietą albo z kilkoma przyjaciółmi i to wszystko.

Taki tryb życia człowiek stworzył zgodnie ze swoim wewnętrznym zapotrzebowaniem. Jeśli jednak poczuje, że w jego życie wewnętrzne – w to komfortowe więzienie, z którego nie ma ucieczki – wdzierają się inni, chce on tego czy nie, wówczas pojawi się u niego odczucie, że coraz bardziej go do czegoś zobowiązują. I wtedy, oczywiście, będą miały miejsce bardzo poważne wybuchy.

Wyobrażam sobie ten stan. Również psychologowie mogą to zrozumieć. Porównać to można ze skokiem człowieka z okna pięćdziesiątego lub setnego piętra płonącego budynku: „Przecież naprawdę rozbijesz się!” – „Tak, ale w tej chwili dla mnie ogień jest straszniejszy niż sekunda w powietrzu bez płomienia”. On nie myśli, co będzie potem. Obawiam się, że taki stan zbliża się do nas nieubłaganie.

 

Oburzające zakłócenia

Pytanie (A.U.): Współczesny człowiek rzeczywiście ratuje się w ścianach swojego mieszkania. Dlatego też nie jest mi jasne, jak ogólna współzależność będzie wpływać na człowieka. Jeśli zamknąłem się we własnym mieszkaniu, to jak wszystkie te kłopoty, zmartwienia, o których Pan mówi, dosięgną mnie?

Odpowiedź (M. L.): Dosięgną poprzez nieprzyjemne stany. Gdyby wszystko było tak jak dawniej, to nic złego by się nie stało. Zamknąłby się człowiek w swoim kokonie i istniałby w nim – byłby to jego komfortowy stan. Nie chciałby go zmieniać: nie chciałby się żenić, rozmnażać się, mieć bliskich stosunków z przyjaciółmi, bo często postrzegane to jest jako obowiązek. Rodzice w ogóle„siedzą na głowie”: ma obowiązek do nich dzwonić, już nie mówiąc o tym, że ma ich odwiedzać, itp. 

Gdyby wszystko nadal tak trwało, to nic lepszego nie można byłoby sobie życzyć: oto urodziłem się, oderwałem się od rodziców, stworzyłem sobie komórkę w ulu i w nim istnieję – i to wszystko.

Jednak rzecz w tym, że celem natury jest doprowadzić nas do równowagi ze sobą, to znaczy ona chce, abyśmy się stali integralnymi, absolutnie ze sobą połączonymi jako elementy jednego analogowego systemu. Wszystkie części tego systemu są zależne od siebie i jeśli powstaje jakieś zaburzenie, zakłócenie któregoś z elementów, to przekazuje się ono całemu systemowi, który z kolei też wprowadza się w stan zaburzenia. Następnie system stopniowo równoważy się według własnych praw i znowu zamiera.  

W każdym stanie – równowagi czy braku równowagi – wszystkie elementy wpływają na siebie. Jest to absolutny wzajemny związek! Człowiek czuje ten związek, zwłaszcza w nie statycznym stanie.

W stanie statycznym wszystko się uspokaja. Gdy wszystkie połączeniasą jednakowe, znajduję się on wówczas w ich centrum, jak pająk w środku pajęczyny, i czuję się w stanie równowagi. Jest zobowiązany do współistnienia w tych ramach. Ponieważ wszystko jest zrównoważone ze wszystkich stron, a on znajduję się w centrum, wówczas nie odczuwa presji, nacisku. Tak czuje się każdy. 

System jednak jest żywy, naturalny. Natura stale prowadzi nas do pewnego stanu, wyznaczonemu jako cel jej rozwoju. Dlatego też będziemy ciągle czuć zakłócenia, zaburzenia, brak równowagi, zaburzenie homeostazy. Właśnie z tej przyczyny będziemy się czuli źle.

 

Gdy wolność jest gorsza niż niewolnictwo

Pytanie (A.U.): Mam kilku znajomych, którzy żyją dokładnie tak, jak Pan opisał. Są to osoby w średnim wieku, które stworzyły sobie kokon. Czy chce Pan powiedzieć, że nie będą mogły one żyć spokojnie w swoim mieszkaniu przez wewnętrzną trwogę, niepokój? 

Odpowiedź (M. L.): Nie jest to tylko wewnętrzny niepokój, lecz również zewnętrzny. Występuje dziś tendencja uwalniania się świata od zbędnych produkcji, a ponad połowa osób pracujących nie będzie po prostu potrzebne jako pracownicy. Osoby te znajdą się w stanie całkowitej pustki, ponieważ  przyzwyczajone są do bycia niewolnikami.

Praktycznie cała ludność planety żyje w ten sposób. Człowiek o szóstej rano wychodzi z domu, zabiera ze sobą dziecko, jeśli ma, zostawia je po drodze w przedszkolu, jedzie do pracy, wraca z pracy, odbiera dziecko, leci do supermarketu. Wieczorem para małżeńska ma niewiele czasu, aby wykąpać dziecko, ułożyć je do snu, zjeść jakiś półfabrykat – i to wszystko, na tym dzień się kończy. Nazajutrz wszystko się powtarza.

Znajdujemy się w procesie, w którym u ludzi uwalnia się duża ilość czasu i rośnie poczucie zagubienia, ponieważ czują się nie w swoich zwykłych ramach, tak jakby poza nimi. Jest to o wiele gorzej! Takie wewnętrzne poczucie wolności jest gorsze niż niewolnictwo!

Jeśli nie dać człowiekowi możliwość  otrzymania satysfakcji z jakiegoś innego źródła, jeżeli nie zapewnić mu poczucia granic, ramek, tak jak w pracy – poczucia pewnego obowiązku i niewolnictwa, do którego jest przyzwyczajony, to będziemy mieli ogromne problemy.

Musimy zrozumieć, że człowiek przyszłości będzie potrzebował tylko 2-3 godziny dziennie na wszystko, co jest potrzebne: na pracę, obsługę siebie i innych, itp. Pozostały czas – minimum 20 godzin na dobę – będzie miał dla siebie.

Aby nie wyprowadzić tego systemu ze stanu równowagi, my wszyscy – socjologowie, psychologowie, politologowie – musimy poważnie przemyśleć te ramy, które ludzkość ma nabyć, aby poczuć się potrzebną, szczęśliwą, napełnioną całym zestawem wewnętrznych uczuć, które dadzą mu poczucie życia, a nawet więcej.

Nie jest to łatwe, gdy nie ma żadnych obowiązków, presji z góry, nie ma konieczności ciężkiej pracy, aby zarobić więcej pieniędzy, by pochwalić się tym przed sąsiadami, itp.

Dążymy do zupełnie innej postawy wobec siebie, wobec społeczeństwa, wobec życia, która będzie wymagać nowego systemu edukacji i wychowania, nowego spojrzenia na życie. Jest to bardzo złożony system, lecz musi się opierać na końcowym rezultacie, który chcemy osiągnąć, a przede wszystkim na tych warunkach, które dyktuje natura. 

Natura zmusi nas do rezygnacji ze zbędnej produkcji. Średnia klasa będzie praktycznie zniszczona. Pozostanie rządząca góra, podejmująca decyzje, z bardzo małą liczbą urzędników, ogromna masa bezrobotnych oraz 10% pracującej ludności ziemi, zajmującej się produkcją i obsługą wszystkich pozostałych. Te 10% będzie rzeczywiście potrzebna, a cała reszta będzie po prostu zbędna. 

Ludzkość w rzeczywistości została stworzona tak, żeby 90% jej liczby zajmowała się zupełne inną działalnością: samodoskonaleniem, tworzeniem prawidłowych relacji między sobą. To oni zbudują integralne, globalne, zamknięte, zrównoważone środowisko, które doprowadzi całe społeczeństwo do równowagi z naturą. Wtedy będziemy mieli prawo do istnienia.

Jeśli pozostanie, powiedzmy, tylko 10% tych, którzy pracują w produkcji, to cel stworzenia nie będzie osiągnięty. Celem stworzenia jest, aby wszystkie części, wszystkie poziomy natury – nieożywiony, roślinny, zwierzęcy i ludzki – osiągnęły absolutnie pełną harmonię między sobą. Dopiero wtedy system ten dojdzie do ostatecznego stanu równowagi.

 

Powszechne prawo harmonii

 

Pytanie (A.U.): Co Pan ma na myśli, mówiąc o harmonii?

Odpowiedź (M. L.): Harmonia – to proste. Opiera się ona na fakcie, że w naturze istnieją dwie siły: siła dawania (pozytywna siła) i siła otrzymywania (negatywna siła), które na różnych poziomach (biologicznym, fizycznym, moralnym, itp.) przejawiają się jako zrównoważone systemy. Jeżeli są one zrównoważone w organizmie człowieka, to świadczy to o jego absolutnym zdrowiu. Jeżeli zrównoważone są w naturze, to znajduje się ona w stanie absolutnego spoczynku. Brak równowagi prowadzi do różnego rodzaju ruchów. 

Brak równowagi jest z pewnością konieczny, bo powoduje powstanie życia. Stała interakcja między dwoma siłami w pewnych granicach, ich wahanie względem siebie tworzy życie. Na przykład, rozszerzenie i kurczenie się klatki piersiowej, serca i innych narządów opiera się na wzajemnym ruchu tych przeciwstawnych sił, które wspierają i uzupełniają się wzajemnie. Życie jest tym, co powstaje między nimi w wyniku ich prawidłowej, harmonijnej interakcji.

W perspektywie naszego rozwoju dojdziemy do stanu, kiedy całe społeczeństwo ludzkie osiągnie właśnie taki tryb pracy, w którym wszystkie jego części będą oscylować wobec siebie. Lecz wahania te będą, tak jak oddychanie, wzajemnie uwarunkowane, współzależne, kiedy siła dawania będzie równa sile otrzymywania. Będzie to współdziałanie naprzemian: ile będziemy otrzymywać od natury, tyle samo będziemy musieli jej oddawać, i odwrotnie, ile będziemy dawać, tyle samo otrzymywać. Wówczas będziemy żyć w harmonii, homeostazie, w stanie wzajemnego wsparcia.

Natura, która prowadzi nas do stanu równowagi między dwoma jej podstawowymi siłami – dawania i otrzymywania – zamierza nas do tego doprowadzić. Jest to jej ogólna dążność.   

Nie jesteśmy w stanie czegokolwiek zrobić przeciwko temu ogólnemu, powszechnemu prawu. Jedyne, co możemy, to zrozumieć, dokąd zmierzamy i jak możemy prawidłowo, dobrowolnie i świadomie dostosować się do wymogówtego zewnętrznego, absolutnie obowiązującego nas prawa. W rezultacie będziemy się czuli komfortowo nie tylko w końcowym stanie, do którego zmierzamy, ale również na wszystkich stopniach naszego rozwoju.

 

Kurs harmonijnej edukacji 

Pytanie (A.U.): Ze stronyorganizacji państwowych i publicznych jest już dziś zapotrzebowanie na kurs integralnej edukacji dla dorosłych. Jak Pan widzi strukturę tego kursu? Czego musimy uczyć ludzi, żeby się oni nauczyli tego harmonijnego, wzajemnego oddychania?

Odpowiedź (M. L.): Uważam, że musi to być nie jeden kurs, lecz zestaw z różnych dyscyplin. Ludzie muszą otrzymać podstawową dla wszystkich wiedzę, omawiać je w grupie, w klasie lub wirtualnie, ale w obecności nauczyciela – specjalisty, który w dostępnej formie będzie wyjaśniał im materiał.

Przede wszystkim musimy studiować psychologię człowieka na poziomie podstawowym, aby każdy z nas mógł zrozumieć, kim jest i czym jest, w jaki sposób myśli, działa, komunikuje się z innymi. Konieczne jest, aby nauczać psychologii interakcji między małżonkami, rodzicami a ich dziećmi, wyjaśniać właściwe nastawienie do dzieci, ich wychowanie, prowadzenie gospodarstwa domowego na podstawie wymogów, które stawia przed nami natura: ile konsumujemy, ile oddajemy. Oznacza to, że powinniśmy się trzymać takich ram, które zapewnią nam równowagę.

Naturalnie, że każdy potrzebuje mieszkania, rodziny, odżywiania, bezpieczeństwa, ochrony zdrowia, itp. Są to podstawowe potrzeby każdego człowieka, które muszą być jemu zapewnione, jeśli spełnia on wszystkie wymagania społeczeństwa.

Wszystkie pozostałe wymagania wynikają ze statusu człowieka: albo on pracuje, zajęty jest działalnością produkcyjną, albo jest zaangażowany w działalność społeczną, studiuje sam lub być może uczy innych.

Ludzie będą pracować faktycznie około 2-3 godzin dziennie, być może ktoś więcej, a ktoś mniej niezależnie od tego, ile będą otrzymywać wynagrodzenia.

Pozostała masa ludności będzie pracować wyłącznie nad tym, aby doprowadzić cały system działalności człowieka na naszej planecie do homeostazy, stanu równowagi. Wtedy społeczeństwo odmieni się całkowicie.

O tym wszystkim ludzie muszą wiedzieć, powinno to być zawarte w programie nauczania. Cała historia ludzkości musi być przedstawiona jako wynik rozwoju naszego egoizmu, który doprowadził nas obecnie do takiego stanu absolutnego nasycenia, że już dalej nie chcemy się rozwijać.

Nie mamy więcej pragnień. Popadamy w depresję, sięgamy po narkotyki, do terroru, czyli dochodzimy do końcowego etapu przemiany naszego egoizmu. Do niczego już nie dążymy, wręcz przeciwnie, pędzimy w dół – w alkoholizm, w degradację, bo nie widzimy perspektyw na dalszy rozwój. Oznacza to, że nasz egoizm, który osiągnął dziś swój maksymalny poziom rozwoju, zaczął zaokrąglać się i nabierać kształtu integralności, my natomiast nie jesteśmy na to gotowi. 

Dlatego też nie rozumiemy, co dalej robić, nie możemy w żaden sposób doprowadzić do porządku zasoby ziemskie, sieci komunikacyjne i w ogóle cały nasz rozwój.  

Nowy ogólny paradygmat, nowe podejście do życia zapewni możliwośćrozwiązania kryzysu we wszystkich sferach życia: w rodzinie, społeczeństwie, ekologii, gospodarce, itp.

Po kursie ogólnokształcącym należy wprowadzić kurs integralnego wychowania. Przebieg tego kursu będzie polegał na zajęciach grupowych, na których ludzie będą dosłownie przerabiać wszelkiego rodzaju elementy komunikacji w dyskusjach oraz w różnego rodzaju grach fabularnych (RPG).

Będzie to podobne do pracy artysty, który ma w zapasie setki różnych technik, za pomocą których tworzy rolę. W ten sposób powinniśmy nauczać ludzi praw zachowania w integralnym świecie. Nie będzie to wyglądać jako sztuczne, ponieważ człowiek będzie nauczany prawidłowych kontaktów z innymi, w rezultacie czego nagle będzie doznawał wyższego poczucia spokoju, napełnienia. 

Wszystkie jego niedostatki, które wcześniej wypełniał z pomocą wszelkiego rodzaju osiągnięć gospodarczych w konkurencji kapitalistycznej, zostaną wypełnione całkowicie w inny sposób, według innego schematu. Wówczas to napełnienie da mu poczucie bezpieczeństwa i pewności. Znikną wszelkiego rodzaju konfrontacje między ludźmi.

Ta część zajęć musi być przeprowadzona w dużej liczbie grup. Myślę, że będzie to bardzo poważna, pasjonująca akcja, w której będą mogli brać udział zarówno rodzice z dziećmi, jak i małżonkowie oraz całe osiedla. 

Będziemy  tworzyć nowy rodzaj stosunków społecznych, nowe spojrzenie na życie, na świat, wewnątrz  którego człowiek zacznie postrzegać globalny charakter natury, jej integralność, wewnętrzną harmonię. Ta harmonia jest w istocie naszym wewnętrznym zapotrzebowaniem. To jest to, czego pragniemy doświadczyć w życiu, właśnie to staramy się osiągnąć w naszym bezużytecznym wyścigu między sobą. 

 

Nie mamy czasu na przeczekanie

Pytanie (A.U.): Mówi Pan o dobrych relacjach, których człowiek musi nauczyć się w procesie edukacji. O co tu chodzi?

Odpowiedź (M. L.): Dzisiaj natura stopniowo demonstruje nam fakt, że jesteśmy ze sobą globalnie i integralnie związani. Jednak zamiast tworzenia wspólnego, integralnego, zamkniętego, jednolitego systemu wzajemnej pomocy, wchodzimy ze sobą w konflikty. Czyli wciąż jesteśmy ze sobą połączeni w systemie egoistycznym, którego celem jest wzajemne zniszczenie i wzajemne pochłonięcie.

Natura zaś przejawia się wobec nas z zupełnie innej strony. Odnosi się ona do nas jak do integralnego, spójnego, analogowego systemu, a my funkcjonujemy tylko na ostrych starciach między sobą. Okazuje się, że dziś nie jesteśmy w stanie poradzić sobie nie tyle ze sobą, co z naturą i nie możemy dojść do stanu równowagi. Dlatego też nie możemy zrozumieć obecnego kryzysu.

Globalny, integralny, bezwzględny kryzys gospodarczy dopiero się zaczyna. On nie ma końca. Już 7-8 lat temu ostrzegałem, że to jest dopiero początek. Wszyscy mówili: „Przeżyjemy, jak przeżyli w Ameryce, w Japonii”. Nie przeżyjemy kryzysu! Musimy zrozumieć, że natura posuwa nas do konkretnego celu. Nie możemy przeczekać. Drogo to nas będzie kosztować.

Musimy zrozumieć, że powinniśmy być jak sama natura. Ona nas do tego zmusi i ma na to wystarczająco sił i środków.

 

Wspólnota i samorealizacja 

Pytanie (A.U.): Mógłby Pan podać przykład takich relacji między ludźmi, które można byłoby nazwać integralnymi?

Odpowiedź (M. L.): Integralna interakcja polega na zrównoważonym otrzymywaniu i oddawaniu między obiektami. Jeśli między ludźmi istnieje taki system wzajemnych relacji, oznacza to, że są integralnie połączeni.

Integralnym uważa się społeczeństwo, w którym każdy otrzymuje tyle, ile potrzebuje, i daje tyle, ile potrzebuje społeczeństwo. Jest to integralny, globalny związek wzajemny.

Przy takich relacjach jednostka doznaje radości i czuje się napełniona swoimi odczuciami – tym, co ujawnia wewnątrz integralnego połączenia. Okazuje się, że im więcej daje innym, im bardziej łączy się do integralnej społeczności, tym więcej napełnienia otrzymujeod niej. Zaczyna odkrywać ten system, wchodzić w niego, należeć do niego.

Staje się jego integralną częścią, podobnie do elementu elektronicznego, rezystora czy kondensatora, który jest wmontowany w schemacie. Wówczas cały schemat funkcjonuje razem z nim we wspólnej harmonii, a on czuje w sobie przepływ energii, harmonii.

Człowiek zaczyna rozumieć, że dla niego korzystniejsze jest, by być całkowicie włączonym w ten system. Przy tym nie traci on swojej indywidualności, ponieważ daje systemowi właśnie siebie, swoje właściwości. Jeśli jesteś kondensatorem, to służysz jako kondensator, a jeśli rezystorem, to służysz jako rezystor. Czyli jesteś tym, kim jesteś.

Natura specjalnie stworzyła nas w taki sposób, aby maksymalna realizacja każdego w tym wspólnym systemie dała jemu możliwość być integralnie zaangażowanym w nim. Jego osobisty, indywidualny, szczególny udział w nim nie koliduje z integralnością całego systemu, wręcz przeciwnie, zapewnia to jemu absolutną samorealizację i spełnienie.

 

Pakiet wiedzy na temat społeczeństwa przyszłości

Pytanie (A.U.): Potrzebujemy konkretnej metody wychowania. Powiedział Pan, że jedną z jej części to część edukacyjna. Jakie przedmioty musi zawierać ten pakiet wiedzy?

Odpowiedź (M. L.): Są to kursy, na których człowiek otrzyma wiedzę z psychologii, fizjologii i socjologii społeczeństwa. Najważniejszy jest rozdział, opisujący rozwój społeczeństwa ludzkiego na przestrzeni historii jako wynik rozwoju egoizmu w każdym człowieku i w ogóle.

Następnie to psychologia zachowania człowieka: jego stosunek do siebie, interakcja z rodziną,  dziećmi, wychowanie dzieci, stosunki między małżonkami. Wchodzi w to również wiedza na temat relacji w społeczeństwie: jak z poszczególnych jednostek kształtuje się społeczeństwo.

Wszystko to powinno być przedstawione w zrozumiałej, dostępnej dla mas formie.

Powinniśmy mówić zarówno o współczesnym społeczeństwie, jak i o społeczeństwie przyszłości, do którego prowadzi nas natura. Różnica między nimi właśnie daje nam poczucie dyskomfortu, które obecnie doświadczamy. Dlatego też musimy zrozumieć istotę obu społeczeństw.

Wtedy człowiek uświadomi sobie, co ma jeszcze do zrobienia w swoim życiu. W ten sposób będzie posuwał się naprzód ku realizacji celu – zmiany społeczeństwa poprzez zmianę siebie i stosunków społecznych. 

Tym jakbyśmy zapewniali ludziom posuwanie się naprzód nie drogą rewolucji, lecz poprzez tworzenie komfortowego,  integralnego, przyjaznego tła w relacjach między nimi, nowych wzajemnych stosunków. To będzie miało wpływ na wszystko inne.

Wszystkie media powinny być wykorzystane dla rozpowszechniania tej idei, ponieważ tylko w ten sposób możemy zapobiec rewolucji, a nawet wojen światowych.

Kolejne tematy programów edukacyjnych, które powinny zostać uwzględnione w kursie o przyszłym społeczeństwie, są następujące: jak możemy w realny sposób przejść do niego, jakie właściwościmusimy posiadać i co to znaczy istnieć w nim. 

Wyobraź sobie, że otrzymujesz pewną ilość środków – twoje minimum socjalne. Masz mieszkanie, rodzinę, a może jesteś sam. Na dzień dzisiejszy należą ci się określone środki według tego, co społeczeństwo może ci zapewnić, a ty musisz brać udział w pracach społecznych, itp.

Co z tego wyjdzie?  Jak możemy zbudować to społeczeństwo? Czy myślimy prawidłowo z punktu widzenia jego integralności? Czy można kogokolwiek zmuszać do tego? Nie. A wychować?

Musimy bardzo poważnie podchodzić do podjęcia nowych decyzji. Człowiek zrozumie, że jeśli będzie postępował prawidłowo, to otrzyma nie tylko nagrodę, zachętę, poparcie ze strony społeczeństwa, lecz również wewnętrzną satysfakcję i radość, i na odwrót.

Istnieją tu bardzo poważne, ogromne warstwy egoistyczne, które musimy naprawiać w sobie i wznosić dosłownie człowieka nad sobą, nad swoim egoizmem, aby zaczął rozumieć, że integralne społeczeństwo funkcjonuje tylko wtedy, gdy łączymy nasz egoizm za pomocą właściwości obdarzania. 

Każdy z nas jest jak małe koło zębate. Połączenie między nimi może być osiągnięte tylko w pragnieniu obdarzania, zjednoczenia się, harmonii między sobą. Wówczas będą one zazębiać się między sobą, tworząc jeden system. W przeciwnym razie zazębią się, połączą się mimo wszystko, jednak w sposób brutalny: będą ścierać się międzysobą, skrobać i wręcz iskrzyć.

Wszystko to musi być przedstawione w praktyce. W procesie studiowania z realizacją tej wiedzy na zajęciach praktycznych pojawią się u nas nawyki. Zrozumiemy wówczas, dlaczego coś nam się udaje w życiu, a coś innego – nie. Podniesie się poziom naszej wrażliwości na własne egoistyczne zło. W rezultacie będziemy go postrzegać nawet w jego małych przejawach i zrozumiemy, że nie wszystko nam się udaje, ponieważ stosujemy w tym swój egoizm ponad miarę.  

Nie będziemy już dłużej posuwać się naprzód za pomocą kija, lecz zaczniemy samodzielnie, świadomie uczestniczyć w tym ruchu.

 

Formuła podziału środków

Pytanie (A.U.): Piętnaście lat temu brałem udział w szkoleniach rozwoju osobistego, który był podzielony na kilka etapów. Ostatni z nich był przeprowadzany w realnym życiu. Gromadziliśmy się, dyskutowaliśmy, co było naprawdę interesujące. Główna różnica jest w tym, że było to poparte pieniędzmi zarobionymi w innym miejscu. W jaki sposób można zrealizować to według Pana programu? Powstaje pytanie: skąd otrzymam mieszkanie, chleb lub ubranie, itp.

Odpowiedź (M. L.): Dołącz do tego społeczeństwa przyszłości. Weź 100% ludności i 100% wszystkich zasobów i podziel je wychodząc z założenia, że społeczeństwo pracuje na to, by zaopatrzyć wszystkich swoich członków w podstawowe, niezbędne dla istnienia socjalne minimum. W pozostałym czasie ludzie muszą być zaangażowani w tworzenie integralnej więzi między sobą.

Wtedy będzie jasne, skąd można wziąć, gdzie dodać i ile funduszy będzie potrzebne w celu ustanowienia tego integralnego związku. Naturalnie, że społeczeństwo będzie musiało samo zarobić te środki. 

 

Wyprzedzając ciosy

Pytanie (A.U.): Czy integralny związek oznacza, że we wszystkich swoich działaniach uwzględniam interesy wszystkich ludzi?

Odpowiedź (M. L.): Tak. Ale tego trzeba się uczyć, powinno to być przedmiotem nauczania, być praktykowane. Cała społeczność powinna brać w tym udział.  Absolutnie wszyscy muszą stać się uczniami nowego świata i studiować go.

Brak wiedzy o nim jest źródłem wszystkich naszych współczesnych problemów. Wkroczyliśmy obecnie w nowy system interakcji z naturą, relacji między ludźmi, powszechnego zjednoczenia, a my nie wiemy, jak postępować. Znalazłem się w jakimś nowym świecie i zupełnie nie znam jego praw. Jestem jak słoń w składzie porcelany. 

Przede wszystkim musimy opierać się na bardzo prostej zasadzie: natura nas do tego doprowadzi. Czy chcesz osiągnąć szczęście za pomocą kija? – Proszę bardzo. Czy chcesz w lekki i szybki sposób? – Proszę bardzo. Lekki i szybki sposób – jest to sposób samodzielnego uświadomienia i dobrowolnej zgody na to. Wtedy wyprzedzamy kij, dopadający nas z tyłu.

 

Naród jako nowy rząd     

Pytanie (A.U.): Powiedzmy, że opracowaliśmy ten kurs integralnej edukacji i już go mamy. Gdzie mamy się z tym udać?  Do rządu?

Odpowiedź (M. L.): Zarówno do rządu, jak i do organizacji społecznych, do naukowców, przez których będziemy go reklamować, a także przez internet – przez różnego rodzaju kanały.

Rząd dziś prowadzi bardzo ograniczony zakres działań społecznych, państwowych. Stoi jakby z boku i funkcje jego stają się stopniowo coraz węższe. Funkcjonująwokół wszelkiego rodzaju programy gospodarcze,  socjalne, edukacyjne, społeczne, różne związki. Jakie funkcje praktycznie pozostały rządowi? Nawet opieka zdrowotna wymyka się już spod jego kontroli, wojsko staje się najemne. Jest to jakby symbol króla-indywidualisty lub parlamentu, którego władza powoli kurczy się i oddzielają się od niego coraz to nowe  samodzielne systemy społeczne, polityczne i gospodarcze, które nie mają nic wspólnego z rządem.   

Nie ma potrzeby, aby prowadzić nasz kurs przez rząd, ale naturalnie, że powinno przejść przez system edukacyjny. Nie jest to edukacja dzieci, nie jest to wykształcenie profesjonalne, techniczne czy wyższe. Jest to edukacja narodu. Jest to kształtowanie się nowej ludzkości, która inaczej nie przetrwa.

Na dzień dzisiejszy nawiązaliśmy poważy kontakt z UNESCO, z ONZ. Mamy tam swoich przedstawicieli na prawach doradców.

A poza tym nie sądzę, że należy zwrócić się do kogokolwiek oprócz narodu, zwłaszcza po tym, jak pojawił się internet. Myślę, że nie doceniamy jeszcze do końca tego nowego „rządu”. Jest to głos Boga, głos narodu, tylko trzeba go właściwie wykorzystać.

 

Integralna edukacja: wirtualnie czy stacjonarnie?

Pytanie (A.U.): Jak najlepiej nauczać ludzi: wirtualnie czy na kursach stacjonarnych? 

Odpowiedź (M. L.): Uważam, żeedukacja może być wirtualna, ale koniecznie trzeba będzie zdać  egzaminy. To zobowiąże każdego członka społeczeństwa do nauki.

Podobnie jak wcześniej człowiek szedł do pracy, aby otrzymać wynagrodzenie, powinien on teraz poświecić określony czas na realizację naszego programu edukacyjno-wychowawczego. Nie może on sobie pozwolić na zaniedbanie tego.

Musi naprawdę opracować każdą lekcję, odpowiedzieć na pytania, wysłać swoi uwagi, czyli aktywnie uczestniczyć w tym procesie.

Po zakończeniu kursu powinien zdać stacjonarny egzamin, abyśmy zobaczyli jego wyniki.

Każdy powinien w tym uczestniczyć, ponieważ sukces integralnego społeczeństwa zależy od każdego z nas. Jeszcze jedną interesującą właściwością tego systemu jest to, że ze względu na jego integralność każda osoba w nim jest równie ważna, jak i wszyscy inni.

Po zakończeniu zaocznego studium i po egzaminie stacjonarnym ludzie muszą być zjednoczeni w grupy. Będzie tu już potrzebna praktyczna praca z ludźmi. Musi ona być przeprowadzana w dzielnicach, szkołach, w godzinach dziennych lub wieczornych, we wszelkiego rodzaju klubach ludowych, w audycjach telewizyjnych w formie nauczania zaocznego, itp.

Temu tematowi muszą być poświęcone utwory muzyczne, teatralne, literackie, które będą przedstawiać go z różnych stron.

Pytanie (A.U.): Dla jakiego kręgu ludzi, dla jakiego kontyngentu przeznaczony jest ten program? 

Odpowiedź (M. L.): Myślę, że dla najzwyklejszych ludzi. Nie dla szczególnie intelektualnych osób, którym trudno jest zrezygnować ze swoich poglądów, choć zupełnie nie rozumieją tego ustroju społecznego.

O ile jest mi wiadomo, co najmniej na podstawie naszej działalności, musi to być średni odbiorca – zwykli ludzie, średnia klasa, ponieważ ona stanowi podstawę  każdego społeczeństwa. W chwili obecnej właśnie ci ludzie są jawnymi ofiarami wszystkiego, co się dzieje.

 

Nieprzezwyciężona siła myśli

Pytanie (A.U.): W społeczeństwie ustalił się nawyk egoistycznej interakcji, wzajemnego wyzysku. Jak można to przezwyciężyć?  W jaki sposób będą pokonane stare nawyki i kształtowane nowe? Gdzie jest ta siła?

Odpowiedź (M. L.): Nie mam żadnej wątpliwości, że do zmiany świadomości człowieka doprowadzi  tylko wychowanie – bezpośrednie, stopniowe, oparte na przykładach, z wszelkiego rodzaju ćwiczeniami w rolach. Oczywiście, bez stosowania żadnej presji. Człowiek musi sam uświadomić sobie fakt, że jest to konieczne i że pracuje na naszą korzyść – wszyscy na tym tylko zyskamy.

W końcu ta ogromna masa ludzi, która zacznie tak działać, okaże wpływ na cały system, na całą planetę. Gdy duża ilość ludzi zaczyna myśleć o tym samym, wówczas ich myśli oddziałują na wszystkich pozostałych. Jest to ogromna siła.

Załóżmy, że Pan w swoim systemie edukacji zjednoczy 100 tysięcy osób (nie ma na ziemi  takiej organizacji, w której 100 tysięcy osób byłyby aktywnie zaangażowane w czymś nowym, szczególnym). Wówczas przez ten wewnętrzny system, podświadomy związek, który istnieje między wszystkimi mieszkańcami Ziemi, zacznie przepływać ogromna integralna siła, która działa w określonym celu.

Ludzie nagle zaczną wykazywać do tego zainteresowanie, przejawiać jakiś stosunek, będą szukać, zgłaszać się. Nie będą wiedzieć skąd to pochodzi, ponieważ powstaje to w nas w ten sam sposób, jak przychodzą wszelkiego rodzaju myśli i pragnienia. Nagle wszyscy zaczną czuć, że jest to dla nich bliskie, jest potrzebne, ponieważ wewnętrzna więź istnieje absolutnie między wszystkimi.

Jestem nastawiony pozytywnie na rozwój przyszłych wydarzeń i zastosowanie w praktyce tej integralnej wiedzy i wychowania. Najważniejsze jest, aby zacząć. 

 

 

 

 

 

 

 

Stenogram II

                                                                 Integralna edukacja

              Cykl rozmów prof. Michaela Laitmana z psychologiem Anatolijem Uljanowem

                                                            Stenogram drugiej rozmowy

                                                          

 

Nowy paradygmat wszechświata

(M. Laitman): Obecny rozwój ludzkości prowadzi nas do bardzo ciekawego wniosku: jeżeli wcześniej poświęcaliśmy pracy zarobkowej co najmniej 10 godzin dziennie, to dzisiaj nasz stosunek do niej powinien być radykalnie zmieniony.

Nie musimy już szukać pracy. Mamy pracować tyle, ile potrzebujemy, aby zapewnić każdemu normalny standard życia. Nie chodzi tu o minimum środków utrzymania, lecz o taki poziom, który zapewni każdemu godne życie. Nie będziemy dążyć do większych dóbr, ponieważ zrozumiemy, że tylko w ten sposób możemy osiągnąć równowagę z naturą. Równowaga pomiędzy siłą otrzymywania a siłą dawania, kiedy każdy będzie oddawać społeczeństwu tyle, ile od niego otrzymał, doprowadzi całą ludzkość do równowagi względem natury.

W związku z tym zwolni się w życiu człowieka dużo czasu. Powstała pustka musi być wypełniona dążeniem do harmonii. Człowiek będzie się rozwijał  poprzez przebywanie, zjednoczenie z innymi. Nie przez przypadek będzie uwolnionych teraz 7-8 godzin dziennie dla każdego pracownika, ale jest to uwarunkowane zawczasu przez program natury. Nie na próżno technologia, komunikacja, handel międzynarodowy i usługi zostały rozwinięte do tego stopnia, że możemy, pracując dosłownie tylko dwie godziny dziennie, zapewnić każdemu wszystko, czego potrzebuje. 

Tak jest ustalone przez naturę i my musimy patrzeć na to jako na obiektywną rzeczywistość. Zwolniony czas jest specjalnie przeznaczony na to, abyśmy osiągnęli równowagę. Wtedy otworzy się przed nami zupełnie inny poziom egzystencji w naturze – poziom, na którym znajduje się jej zamysł, wyższe zarządzanie. Wówczas zaczniemy postrzegać mechanikę, która kieruje całym wszechświatem, w tym również nami. 

Musimy wyjaśniać ten fakt  ludziom i poprowadzić  ich do nowego spojrzenia na życie. Jest to nowoczesny paradygmat, który ludzie powinni przyswoić sobie, przyzwyczaić się do niego i zmieniać absolutnie wszystkie swoje myśli, plany, stosunek do życia, do świata, do wszystkiego. Głównym ideałem, wyższą wartością powinno być pojęcie „my”, osiągnięcie jedności między nami oraz równowagi z naturą.

 

I znów w szkolnych ławkach!

Pytanie (A. Uljanow): Pańska metoda edukacji i wychowania dzieci zawiera kilka podstawowych zasad: oddzielne wychowanie chłopców i dziewcząt, wychowywanie młodszych dzieci przez starsze, edukacja „w kręgu” w oparciu o dyskusje. Szczególna uwaga jest poświęcona życiowej, praktycznej, a nie abstrakcyjnej części wychowania. Czy te zasady czymkolwiek różnią się od tych, które przeznaczone są dla dorosłych?

Odpowiedź  (M. Laiman): Praktycznie nie, ponieważ w tym jesteśmy całkowicie podobni do dzieci, które mają uczyć się czegoś nowego. Zaczynamy teraz odkrywać nowy świat, nowe życie, nowy stosunek do niego i dlatego powinniśmy się sami zmienić. Jesteśmy jak dzieci, które muszą zrozumieć ten nowy integralny świat zbliżający się do nas.

Abyśmy nie odczuwali zbliżania się tego świata w formie kryzysu, musimy wszystkie nasze działania skierować na to, by wejść z nim w harmonię.

Natura zaczyna obecnie traktować nas jako integralny, spójny, zrównoważony system, którego wszystkie części znajdują się ze sobą w harmonii, wzajemnym wsparciu i ustępstwach. 

My, jako najważniejsza część tego systemu, powinniśmy dobrze popracować nad sobą i dojść do uświadomienia sobie faktu, że to wszystko nie jest kaprysem, wymysłem czy spekulacją filozoficzną, lecz że jest to prawo natury, które stopniowo, nieuchronnie realizuje się w społeczeństwie ludzkim, a które jednak jemu nie odpowiada. Załóżmy, że mamy kształt kwadratu, a nas wprawiają w okrągłe ramy, w których nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Na tym właśnie polega objawienie się kryzysu. Wszyscy dorośli będą musieli znów zasiąść w szkolnych ławkach i uczyć się, jak żyć w nowym świecie, w nowych warunkach,  jak przygotowywać się do niego. 

Pytanie (A. U.): Mówił Pan, że z praktyki wychowania dzieci w waszym Centrum wiadomo, że zajęcia powinny być prowadzane w kręgu i filmowane na wideo, aby dzieci mogły popatrzeć na siebie z boku. Jest to bardzo skuteczna metoda. Czy może być ona stosowana również w przypadku dorosłych?

Odpowiedź  (M. L.): Można stosowaćabsolutnie te same metody. Wiek tu nie odgrywa żadnej roli. Najważniejszym jest tylko nasz status w odniesieniu do nowego świata, nowego systemu społecznego, do którego musimy wejść. Względem niego jesteśmy jak dzieci i powinniśmy poznawać jego prawa i stopniowo przekształcać się, przemieniać odpowiednio do nowego systemu.

 

Wspólna czy oddzielna edukacja?

Pytanie (A. U.): Czy na kursach integralnej edukacji mężczyźni i kobiety powinni być nauczani razem czy osobno, tak jak w przypadku wychowania dzieci? 

Odpowiedź  (M. L.): Uważam, że powinniśmy zminimalizować ilość zakłóceń występujących podczas edukacji. Gdy mężczyźni i kobiety siedzą razem, to powstają zwykle dodatkowe przeszkody. Bądź co bądź jesteśmy ludźmi i mamy normalne instynkty, których w czasie nauki lepiej uniknąć. 

Z praktyki wielu do dziś istniejących na świecie szkół z oddzielnym nauczaniem wynika, że jest to bardziej skuteczna metoda nauczania, niż wspólna edukacja.

Jednak po pewnych zajęciach przygotowawczych męskich i żeńskich grup powinny one być połączone w celu prowadzenia wspólnych dyskusji oraz wzajemnych wyjaśnień. Pozwoli to zaobserwować, jak na podstawie opanowanego materiału, po zmianach, które osiągnęli, i po uzyskaniu obiektywnego integralnego poglądu na świat, zaczynają oni w rozmowach, oraz we wspólnych dyskusjach tworzyć nowy system wzajemnych relacji. Poprzez kontrolowanie siebie nawzajem będą tworzyć coś innego – nie męską i nie żeńską część, lecz właśnie wspólną część – prototyp następnego pełnowartościowego społeczeństwa.

Ludzie muszą wypracować  nowy stosunek do dzieci i rodziców, łącząc kilka pokoleń – rozważać, wyjaśniać  i w ten sposób realizować te zadania.

 

Wiek nie stanowi przeszkody w nauce

Pytanie (A. U.): Proces edukacji i wychowania dzieci zawiera pewne etapy wiekowe: od zera do trzech lat, od trzech do sześciu, od sześciu do dziewięciu lat. Czy podobny podział wiekowy stosuje się również na kursach edukacji dorosłych?

Odpowiedź  (M. L.): Etapy, owszem, istnieją, jednak niedotyczą wieku ludzi. Dla człowieka, który osiągnął dojrzały wiek, 18-20 lat, dalszy jego rozwój nie zależy od wieku, lecz jedynie od teoretycznego i praktycznego opanowania materiału.

Widzimy to z naszych zajęć praktycznych, w których biorą udział zarówno młodzi chłopcy i dziewczęta w wieku 20-25 lat, jak i starsi ludzie. Między nimi nawiązuje się tak ożywiona dyskusja, że absolutnie nie czuje się różnicy wiekowej, ponieważ przedmioty dyskusji są zupełnie nowe, a nawet nieoczekiwane dla nich tematy związane z relacjami osobistymi, rodzinnymi, oraz społecznymi.   

Liczy się jednak doświadczenie, ponieważ nabywa się go stopniowo, w ciągu kilku lat. Cały ten czas musimy prowadzić człowieka. Do grup będą przychodzić coraz to nowi ludzie. Następnie grupy będą się łączyć. Oddzielne męskie i żeńskie grupy również zaczną się łączyć, a następnie połączą się z grupami dziecięcymi i ponownie odłączą się od siebie. 

Ludzie muszą być gotowi do prawidłowego zrozumienia różnych sytuacji życiowych i ich rozwiązywania. Dotyczy to relacji w pracy, z przełożonymi, z podwładnymi, z sąsiadami, z krewnymi, z ludźmi nielubianymi. W ten sposób byłe stosunki międzyludzkie zaczną ulegać pewnym transformacjom.

 

Równość w grupie?

Pytanie (A. U.): Załóżmy, żejedna osoba studiuje w systemie integralnej edukacji od pół roku, a inna dopiero zaczyna. Czy uczą się  one razem w jednym miejscu, czy też stosuje się  zasadę, że ta bardziej doświadczona osoba uczy początkującego?

Odpowiedź  (M. L.): Osobaz doświadczeniem i początkujący nie mogą być na równi w tej samej grupie.

 Wychowujemy nasze dzieci do około dwudziestu lat, a następnie wypuszczamy je w świat. Dopóki nie przygotujemy ich do życia, traktujemyjak dzieci. Zaszczepiamy im swój własny poziom – poziom bezpieczeństwa, wsparcia, stopniowego włączenia się w świat, poczucia odpowiedzialności za swoje działania, czyny i zachowanie. Tak samo musimy odnosić się do początkujących studentów: wspierać ich, traktować jak dzieci i nie oczekiwać natychmiastowego poprawnego zachowania. Praktycznie wszyscy ludzie na ziemi będą klasyfikowani według wyników, które wykażą w integralnej edukacji.

 

Gra jako możliwość wyrażenia siebie

Pytanie (A. U.): Przy stosowaniu metody integralnego wychowywania dzieci w grupach nie powinno być zbyt wiele osób – około dziesięciu, przy czym dwie z nich to instruktorzy. Czy zasada ta jest obowiązująca również wśród dorosłych?

Odpowiedź  (M. L.): W przypadku dorosłych jest dużo łatwiej, ponieważ bądź co bądź są oni bardziej odpowiedzialni, z przyjemnością skupiają się na nauczycielu, wchodzą z nim w dyskusje. Dla grupy liczącej 30-40 osób wystarczy jeden nauczyciel lub, być może, dla 50 osób – dwóch nauczycieli. Nie ma potrzeby, by trzymać dorosłych razem, jak to jest w przypadku dzieci, nie trzeba starać się ich zainteresować, pochlebiać im. Jedynie musimy nauczać ich w formie gry. 

Ludzie muszą przejść przez bardzo poważną wewnętrzną transformację. Jest to ogromna psychologiczna praca człowieka nad sobą, jako poznawanie siebie samego, swojego  wewnętrznego „ja”. Dlatego też potrzebne jest filmowanie zajęć na wideo, aby można było zobaczyć siebie z boku. Przecież my ciągle gramy. Przedstawiam sobą pewien obraz, który, przypuśćmy, zobaczyłem wiele lat temu, wchłonąłem go i dzisiaj odtwarzam. W ten sposób zachowujemy się. Jest to znane z psychologii. Dlatego też najważniejsze na zajęciach praktycznych jest to, by dać człowiekowi maksymalnie prawidłowe zestawy tych obrazów, które następnie będzie mógł odtworzyć.  

Odtwarzając i kontrolując je, uświadomi sobie, kim jest w rzeczywistości, ponieważ jego wewnętrzne skłonności, jego dane będą stale przejawiać się wobec tego obrazu, który on gra. Ta odległość - delta (Δ) między tym, kim jest i w co gra, pomoże mu w końcu zrozumieć i poznać samego siebie. A to jest najważniejsze. Wówczas człowiek naprawdę będzie mógł wyrazić siebie, swoje pierwotne wewnętrzne cechy, właściwości, talenty. Wtedy świat stanie się naprawdę integralny, ponieważ każdy człowiek będzie miał możliwość wyrażenia siebie. 

Ponadto, musimy absolutnie wszystkich uczniów wykształcić na instruktorów nowego integralnego społeczeństwa. Człowiek nie ma prawa być tylko biernym studentem i uczyć się tylko dla siebie. Powinien nauczyć się uczyć innych. Musi poczuć, że w miarę opanowania nowego rodzaju wzajemnych relacji miedzy ludźmi on sam staje się aktywną cząstką tego związku i powinien przekazać to dalej.

Oznacza to, że studenci, którzy studiują u nas od pół roku lub więcej, są zobowiązani do prowadzenia grup początkujących w obecności nauczycieli, w bardzo ograniczonej tematyce, ale jest to dla nich obowiązkowe. Właśnie dzięki temu nabiorą wprawy!

Nie musimy ukrywać, że kształtujemy naszych uczniów na nauczycieli. Zobowiąże ich to do bardziej uważnego studiowania materiału i lepszego zrozumienia. Ponadto, ustali się większe połączenie między nimi. Najważniejszą rzeczą w całym tym procesie nauczania są właśnie zajęcia praktyczne.

 

Zgoda ponad wszystkie sprzeczności  

Pytanie (A. U.): Czy podczas planowania zajęć na kursach integralnej edukacji powinien zawczasu być ustalony temat?

Odpowiedź  (M. L.): Nie. Każdy temat zajęć musi zostać odegrany w procesie dyskusji w grupach.

Przeważnie są to „sądy” z udziałem przysięgłych, sędziów, adwokatów, świadków, sprawców i ofiar. Taki zestaw postaci jest charakterystyczny niemal dla każdej sytuacji. Nawet w naszym codziennym życiu między parami małżeńskimi czy między sąsiadami powstają podobne sytuacje, w których każdy zajmuje określone stanowisko.

Naprzeciw siebie stoją dwie strony: obecny jest też niezależny sędzia i jego pomocnicy, itp. W tej inscenizacji bierze udział również kilku instruktorów, którzy pomagają we właściwym podejściu do problemu, by być bardziej obiektywnym.

W czasie rozpatrywania przeróżnych sytuacji życiowych pytania powinny prowadzić do tego, aby osiągnąć maksymalną integralność podczas ujawnienia wszystkich sprzeczności. Należy zrozumieć, że ludzie są różni i każdy może pozostać przy swoim zdaniu, jednak wznosząc się nad nim, musi dojść do zgody z innymi. Celem procesu sądowego powinno być właśnie to wspólne porozumienie, a nie kara, którą wymierzamy człowiekowi.

Rozprawa sądowa powinna trwać tak długo, aż wszyscy uczestnicy, łącznie z niezależnym sędzią, dojdą do całkowitego porozumienia ze sobą, mimo uświadomienia sobie faktu, że wewnętrznie, być może, pozostali w sprzeczności (wszystko wyjaśnia się w procesie sądowym), jednak zgoda jest ważniejszą wartością niż wszystkie sprzeczności.

 

Uczenie się rozumienia języka natury  

Pytanie (A. U.): W systemie integralnego wychowania dzieci nie stosuje się kar. My zwracamy się do wewnętrznej, ludzkiej części dziecka: „Zobaczmy, co jest z tobą, co uczynił z nami egoizm”, czyli skupiamy się na podziale między człowiekiem a egoizmem. Czy podobna praktyka może być zastosowana również dla dorosłych? 

Odpowiedź  (M. L.): Powiedziałbym,że  nawet w bardziej „ostrej” formie. Właśnie to słowo podkreśla ważność tego działania.

Z dzieckiem tylko gramy, bo trzeba go trochę oszczędzać, ponieważ nie jest jeszcze rozwinięte i nie jest w stanie widzieć siebie z boku. Na razie odczuwa tylko swoje „ja” i nic poza tym, innych nie zauważa.

W określonym wieku zaczyna już odróżniać kategorie „ja wewnętrzny”  i  „ja zewnętrzny”, „inni ludzie” i „nasze stosunki”. W rozwoju dziecka istnieją pewne okresy przejściowe, skoki – w wieku 2 lat, 3 lat, 5-6 lat, 9, 12 lat, itp. W człowieku toczą się procesy akumulacyjne, a następnie, na następnym stopniu, zmienia się jego światopogląd  i zaczyna ono widzieć i rozumieć świat nieco inaczej. 

U dorosłych występuje to w miarę ich adaptacji w nowym systemie. Wchodzi w to integralna wiedza, zrozumienie faktu, że wszystko wokół jest ze sobą połączone, włączenie się do tego systemu, do grupy. Człowiek musi stopniowo dojść do poczucia siebie i innych jako jednej całości, jako zespołu, od którego nie da się uciec. Znajdujecie się na wzburzonym morzu, w małej łodzi i wasze bezpieczeństwo zależy tylko od waszej współpracy. Jeśli będziecie niepokoić się, to morze też będzie się burzyć, a jeśli będziecie spokojni, to uspokoi się również morze. 

Okazuje się, że w ten sposób natura gra z nami. Gdy chce posunąć nas w następny stan, to odgrywa „burzę” i my stopniowo zmieniamy się, chcąc nie chcąc. W przeciwnym razie nie uratujemy się. 

Musimy nauczyć się rozumieć języka natury, odczuwać ją, rozmawiać z nią – czyli zacząć widzieć  i rzeczywiście możemy ją kontrolować.

Kiedy będziemy w stanie kierować stopniemnaszego integralnego połączenia,  będziemy okazywać wpływ na naturę. Zobaczymy wówczas, jak bardzo od jakości naszych relacji zależy liczba huraganów, trzęsień ziemi, tsunami, wszelkie anomalie pogodowe, rewolucje czy zamieszki oraz wszystko co dzieje się między nami i w naszym życiu osobistym. Bardzo ważne jest dla człowieka, aby znaleźć, poczuć tę współzależność. Pozwoli to postrzegać siebie jako mówiącego z naturą, mającego na nią wpływ.

Dzisiaj ludzkość domyśla się już tego powiązania, ale w niewielkim stopniu. Istnieje wiele teorii (nawet nie tylko teorii) o współzależności między człowiekiem a naturą, o wpływie natury na człowieka oraz człowieka na naturę.   

Nasz system integralnej edukacji i wychowania da ludziom możliwość odczuć w rzeczywistości odpowiednią reakcję natury, jako rezultat ich mniej lub bardziej poprawnego zachowania.

Ten dwustronny „flirt” z naturą – „ty dla mnie i ja dla ciebie” – wzniesie człowieka na następny poziom postrzegania świata. Zacznie on wówczas odczuwać wewnętrzne siły natury – ten silnik, który kieruje ewolucją, zacznie rozumieć, do czego prowadzi nas natura, czego od nas chce..

Nagle odkryje wewnątrz niej takie rzeczy,  których nawet nie podejrzewał. Jednak nie będzie to przejaw szczególnych zdolności, jak u Wolfa Messinga, Wangi lub innych proroków. Będzie to naprawdę poziom wewnętrznego postrzegania, na którym człowiek zacznie rozumieć zamysł natury i uświadamiać sobie fakt, że wszystko zostało stworzone i ewoluuje nie bez powodu, lecz według określonego, bardzo ścisłego programu i my odpowiednio do tego programu rozwijamy się i możemy aktywnie w nim uczestniczyć.

Wzniesie to nas na następny poziom egzystencji, kiedy już nie będziemy ślepymi, bezradnymi częściami natury, które realizują jedynie swoje wewnętrzne instynkty, lecz staniemy się rozumnymi, wszechmocnymi istotami. Jeżeli za pomocą naszych wzajemnych relacji, większego lub mniejszego połączenia będziemy mogli wywierać wpływ na naturę, wówczas będziemy zdolni do wszystkiego! Dzięki większej interakcji między nami będziemy w stanie wznieść się ponad prędkość światła. Nie ma ograniczeń.

Faktycznie możemy wyjść poza ramywszelkich praw natury, które obecnie postrzegamy, i wznieść się do poziomu samej natury.

 

Wznoszenie ponad swój los  

Pytanie (A. U.): Jako psychoterapeuta mogę sobie wyobrazić proces nauczania w ciągu 3-5 lat według programu integralnej edukacji. Czy są  jakiekolwiek ograniczenia w czasie, czy też ludzie będą zajmować się tym przez całe swoje życie?

Odpowiedź  (M. L.): Dopóki cała ludzkość nie osiągnie maksymalnego poziomu interakcji z  naturą, na którym wszyscy będziemy wewnętrznie, faktycznie instynktownie, połączeni z nią i będziemy pracować w zgodzie z nią, nie widzę możliwości, abyśmy z tego zrezygnowali. Natura mimo wszystko natychmiast zmusi nas za pomocą wszelkiego rodzaju ciosów do ponownego wejścia z nią w równowagę.

Nie wiem, co będzie po tym, jak osiągniemy ten stan. Jednak, obserwując dziś tendencję rozwoju, zachowanie natury wobec nas, możemy z pewnością powiedzieć, że doprowadzi ona nas w końcu do stanu pełnej harmonii

Odpowiedzialni generic zofran while pregnant

Komentarz: Czyli ta metoda zawiera jakiś wyższy cel, który w końcu osiągniemy?

Odpowiedź: Myślę, że człowiek zacznie pojmować takie głębie informacyjne swojej istoty, które znajdują się poza jego ciałem.

W naszym ciele istniejemy przez określony czas, a informacja, jej obieg w rozmaitych  przejawach jest wieczny. Obecnie informacja przejawia się poprzez ciało, jednak może się ona przejawiać również poprzez inneformy.

Faktycznie to wchodzimy na poziom, który wydaje się nam obecnie fantastyką. Może się wydawać, że jest tu mowa o życiu po śmierci, jednak są to poziomy, które w naszym obecnym świecie odczuwa wielu ludzi, tacy jak Wolf Messing i inni. Myślę, że wszyscy na świecie mogą to osiągnąć. Oznacza to, że człowiek wzniesie się ponad swój los i będzie mógł kierować swoim życiem.

 

Wszystko przezwycięża miłość

Pytanie (A. U.): W procesie rozwoju grupy, podczas interakcji ludzi między nimi powstają oprócz przyjaznej atmosfery również napięcia emocjonalne: nienawiść, wzajemne starcia… 

Odpowiedź  (M. L.): Myślę, że coraz bardziej będzie się to przejawiać, ponieważ dla osiągnięcia zgody, równowagi z naturą i ze sobą będziemy potrzebować coraz większego egoizmu w miarę naszej coraz większej penetracji w bardziej wewnętrzne warstwy naszych relacji z naturą. Wznosząc się nad rosnącym egoizmem i łącząc się ze sobą ponad tym dużym oporem, możemy osiągnąć większe napięcie, większe uwalnianie energii i w konsekwencji większe ujawnienie wewnętrznych części natury. 

Egoizm w naszych relacjach występuje jako rezystor – opór elektryczny, który stoi między nami. Im jest on większy, tym więcej energii się uwalnia.

Dlatego też egoizm powinien coraz bardziej się ujawniać, a sprzeczności między ludźmi być coraz wyraźniejsze. Wznosząc się nad nimi, będziemy przenikać w coraz większe głębie natury. Jest to nasze narzędzie, za pomocą którego zaczniemy odczuwać wewnętrzną naturę dzięki wzrastającej między nami nienawiści, sprzeczności i nieporozumień.

Jeżeli mimo wszystko będziemy się łączyć, to nasze połączenie ponad tym oporem stanie się tym narzędziem, za pomocą którego osiągniemy harmonię z naturą. Oznacza to, że nasza harmonia będzie budowana na naszym integralnym związku z naturą, a głębia połączenia z nią, przenikanie w nią będzie zależała od siły oporu, którą pokonamy między sobą.

 

Prawda znajduje się w połączeniu między nami

Pytanie (A. U.): Kiedy między dwoma ludźmi rodzi się nienawiść, czy powinni oni wyjaśniać jej przyczynę między sobą czy z udziałem całej grupy? 

Odpowiedź  (M. L.): O wiele łatwiej jest rozstrzygnąć to między sobą. W grupie istnieje wiele dodatkowych czynników, które zobowiązują nas do postępowania w ten, a nie w inny sposób. Wyjaśnienia z reguły najlepiej przeprowadzać między sobą lub w obecności kilku osób, z którymi jesteśmy absolutnie szczerzy, gdyż naszym celem nie jest pokazanie, kto ma rację.

Nikt nie może mieć racji, bo prawda znajduje się w połączeniu między nami. Dlatego najważniejszym jest, aby wyjaśnić maksymalne sprzeczności i wznieść się ponad każdą z nich. Musimy się włączyć jeden w drugiego w takim stopniu, że wszystkie negatywne właściwości jednego, które on postrzega jako dane mu, inny będzie postrzegał jako pozytywne. 

Analogiczne to jest do stosunku do własnego dziecka, w  którym kochamy wszystkie jego cechy, ponieważ miłość przezwycięża wszystko, co jest negatywne. W swoim dziecku prawie nic złego nie widzę i nawet jeśli widzę, to nie zwracam na to uwagi, lekceważę je i wybaczam, itp. U dziecka sąsiada natomiast nie tylko podkreślam jego najmniejsze negatywne cechy, nawetuwypuklam je lub wymyślam tylko dlatego, że jest mi ono obce.

Łącząc się z innymi, muszę osiągnąć taki stan, w którym wszystko, co jest negatywne w innych, będzie postrzegane przeze mnie jako pozytywne.

 

Specyfika integralnej rzeczywistości

Pytanie (A. U.): W psychologii behawioralnej jest tak zwany „trójkąt wzajemnego zrozumienia”. Dwa kąty – to obcowanie i sympatia, a trzeci – to wspólna rzeczywistość. W integralnej edukacji obcowanie odbywa się w kręgu. Z perspektywy psychologii behawioralnej rozumie się, że w procesie wzrostu wzajemnego zrozumienia rośnie sympatia. Powstaje teraz pytanie o wspólnej rzeczywistości: czy jest tym właśnie integralność? 

Odpowiedź  (M. L.): Powinniśmy istnieć w tej wspólnej rzeczywistości, nie w sobie, ale poza sobą – w rzeczywistości, którą tworzymy razem, ponieważ właśnie ona jest obiektywna. Wszystko, co jest we mnie, jest subiektywne, jest to czyste kłamstwo. Okłamuję się, że kształtuję sam siebie. Znajduję się w absolutnie nierealnym, wymyślonym przeze mnie świecie.

Dziwię się czasami, gdy z kimś rozmawiam, jak różnie postrzegamy świat. Ja mówię o jednej rzeczy, on natomiast widzi zupełnie inny obraz i mówi o czymś innym. Jest on równie szczery, jak i ja, ponieważ każdy z nas opiera się na własnych odczuciach i postrzeganiu świata.

Dlatego też powinniśmy wznieść się wyżej – w obszar wspólnego pragnienia, wspólnego rozumu, wspólnego serca i mózgu i z tego poziomu ogólnego obrazu człowieka, reprezentującego sobą ogół nas wszystkich, obserwować świat. Wtedy zobaczymy go zupełnie inaczej – nie z indywidualnej perspektywy, niezniekształconym przez naszewłasne, wewnętrzne właściwości.

Jeśli jak najwięcej ludzi włączy się do wspólnego systemu zwanego „człowiek” (zbiorowy obraz człowieka), to zobaczymy zupełnie inny obraz świata, wszechświata, siebie. Będzie on bardzo różnił się od tego, co widzimy dzisiaj, gdyż obraz świata zależy od subiektywnej percepcji i jest to dobrze znane w psychologii.

Musimy pokazać ludziom, że jeśli będziemy porównywać własne wewnętrzne pragnienia, właściwości z innymi – z tworzącym się zbiorowym obrazem człowieka jako jednej wspólnej całości, to zaczniemy postrzegać naprawdę inny świat.

Człowiek wówczas tak bardzo wznosi się ponad siebie i oddala się od własnego ciała, od osobistych cech, że ciało przestaje być dla niego czymś ważnym. Możliwe jest, że zacznie ono być postrzegane jako coś obce, jako zwierzę, które istnieje obok niego. Zacznie widzieć go istniejącym na poziomie zwierzęcym. Natomiast uogólniony obraz człowieka należy do poziomu ludzkiego.

 

Na miejsce fizycznego połączenia

Pytanie (A. U.): Istnieje wewnętrzny, psychologiczny świat człowieka, a jest również bardziej zewnętrzny, społeczny poziom, który obejmuje rodzinę i relacje z bliskimi ludźmi.

Jeśli człowiek znajduje się w tym integralnym systemie, to postrzega wszystkich jako swoich bliskich?

Odpowiedź  (M. L.): Znika całkowicie poczuciezwierzęcej bliskości, tak zwanej „bliskości z pochodzenia”. Wszyscy ludzie stają się równie bliscy. Tym zacierają się całkowicie wszelkie granice.

Nie mówię o relacjach między rodzicami i dziećmi, są to bardzo ścisłe więzi, ale one też będą przejawiać się inaczej. Widzimy to z naszego życia. We współczesnym świecie łamią się naturalne związki, które nie są już tak ścisłe, jak były wcześniej. Rodzice oddają swoje dzieci na wychowanie do innych rodzin, zrzekają się ich. Dzieci wcześniej opuszczają rodziców, nie czują szczególnej więzi z nimi. Urywa się związek między pokoleniami.

Sama natura z wewnątrz jakby popycha nas do tego stanu, abyśmy postrzegali wszystkich jednakowo. Oczywiście, nasza edukacja wzniesie człowieka ponad zwierzęce związki.

Mówiąc „zwierzęce”, mam na myśli związek fizyczny, gdyż z pochodzenia należymy do poziomu zwierzęcego. Natomiast poziom „człowieka” – to poziom zbiorowy, uogólniony, na którym łączymy się w jednym pragnieniu, ponad naszymi wrodzonymi właściwościami.

 

Jak spędzić wolny czas? 

Pytanie (A. U.): Wiele rodzin poświęca swój wolny czas na wspólne zakupy, itp. Co będą robić ludzie, kiedy będą mieć wiele wolnego czasu?

Odpowiedź  (M. L.): Oczywiście, będzie ogromna różnica w porównaniu z tym, co dzieje się dzisiaj.

Obecne człowiek pracuje 5-6 dni w tygodniu. Jest on tak zajęty, że brakuje mu czasu na rodzinę. Weekendy poświęca na prace domowe  i oczywiście na zakupy. Jest to sposób na odpoczynek współczesnego człowieka.

Jednak wszystkie te elementy zachowania staną się nieaktualne, jak wynika z naszej praktyki. Wszystko to będzie „przebite” przez zupełnie inne zajęcia. Wewnętrzne stany człowieka zwyciężą, ponieważ to one będą ustalać zewnętrzne zajęcia człowieka.

Widzimy, jak w naszych grupach ludzie dążą do obcowania ze sobą: wspólne czytanie, dyskusje, różne gry, muzyka, teatr. Wszystkie grupy, które powstają w różnych miejscach, nagle zaczynają tworzyć wewnątrz siebie ogromne środowisko kulturowe. Sami chcą wystawiać przedstawienia teatralne, komponują piosenki i muzykę, przeżywają wielki proces twórczy. Rodzi się to w nich naturalnie, z ich wewnętrznych potrzeb.

Myślę, że głównym zajęciem ludzi będzie dążenie, aby jak najgłębiej wyrazić siebie, pokazać swoją nową wewnętrzną harmonię, związek z innymi. W miarę wznoszenia się człowieka ponad siebie transformacja, którą będzie doświadczał, znajdzie swoje wyrażenie i rozwiązanie w tej nowej kulturze, w różnych jej formach.

 

Integralna edukacja małżonków 

Pytanie (A. U.): W grupie integralnej edukacji będziemy spędzać 7-8 godzin dziennie. Czy mogę iść tam sam czy z żoną?  

Odpowiedź  (M. L.): Nie wiem, jaka będzie podjęta decyzja. 

Problem polega na tym, że powinniśmy najpierw przygotować małżonków do tego, aby wyszli z relacji, które stały się dla nich zwyczajnymi. Powinniśmy traktować ich jak dzieci. Muszą oni być niezależni od swoich dawnych nawyków. 

Powiedzmy, że przychodzicie do grupy, ale nie przyjmują was razem. Najpierw musicie być przygotowani osobno: mąż ma być kształcony na dorosłego mężczyznę, a żona – na dorosłą kobietę. Powinni oni zdobyć integralne nawyki, zrozumieć system wzajemnych relacji: społecznych, rodzinnych, z dziećmi – zarówno teoretycznie, jak i w praktyce, i odgrywać  je z innymi ludźmi.

Dopiero po tym można już będzie dopuszczać ich do prawdziwych praktycznych zajęć, kiedy już zdobędą jakiś nagromadzony negatywny i pozytywny potencjał. Nie jest to takie łatwe podnieść się ponad to, gdyż małżonkowie mają przyzwyczajenie do pewnych elementów wzajemnego zachowania lub posiadają utrwalone reakcje na określone zachowania drugiego.

Nad tym wszystkim należy się wznieść stopniowo. Dlatego też powinniśmy najpierw wyprowadzić człowieka z poprzedniego stanu, podać mu nowy system stosunków i dopiero po tym stopniowo wprowadzać w niego.

Jednak to nie oznacza, że odłączamy człowieka od rodziny. Podczas gdy małżonkowie będą nadal normalnie funkcjonować w rodzinie jako mąż i żona, będziemy jednocześnie podnosić każdego z nich ponad siebie, nie ingerując w ich osobiste relacje.

 

Gdzie jesteście, prawdziwi mężczyźni?

Pytanie (A. U.): Powiedział Pan, że w okresie przygotowawczym mężczyzna staje się mężczyzną, a kobieta – kobietą. Co to znaczy dorosły mężczyzna? Jak to wygląda?

Odpowiedź  (M. L.): W naszym społeczeństwie widzę bardzo mało prawdziwych mężczyzn. Kobiety natomiast są bardziej naturalne, bliższe natury, ale nie integralnej.

Zarówno mężczyznom, jak i kobietom zupełnie brakuje zrozumienia psychologii, techniki podejmowania decyzji w integralnym społeczeństwie, wzniesienia się nad sobą, samokontroli. Nie tej samokontroli, kiedy tłumisz siebie, lecz kiedy w imię zjednoczenia, w imię wyższego celu łączysz się z innymi.

Są to bardzo poważne zajęcia praktyczne. Myślę, że będą wymagać wiele czasu. Zajęcia teoretyczne są prostsze, chociaż podstawowa teoria też jest wykładana wraz z zajęciami praktycznymi.

 

Filozofia mojego „ja”

Pytanie (A. U.): Mówiąc o integralnym społeczeństwie, zawsze Pan podkreśla, że człowiek zrzeka się swojej opinii dla dobra ogólnej idei. Czy mógłby Pan bardziej szczegółowo zatrzymać się na tym temacie?

Odpowiedź  (M. L.): Powiem o tym kilka słów. Można powiedzieć, że jest to cały system filozoficzny.

Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że człowiek sam siebie nie stworzył, lecz takim się urodził – takim został stworzony przez naturę. Niektóre swoje właściwości otrzymał częściowo od swoich rodziców, częściowo od otoczenia w procesie dorastania, a częściowo niewiadomo skąd.

Wszystko co w nim jest, nie jest jego osobiste, lecz zostało mu przekazane przez pewne wewnętrzne geny, które realizowały się przez niezliczone pokolenia jego przodków. W stworzeniu człowieka w szczególności biorą udział rdzenne geny oraz komórki macierzyste rodziców. Jak powiedziano w Biblii: ojciec, matka i Bóg między nimi. Oni wszyscy  troje biorą udział w tym procesie.

Następnie człowiek rozwija się pod wpływem otaczającego go społeczeństwa, które narzuca mu swoje wartości. Oznacza to, że w człowieku nie ma nic swojego. 

A zatem gdzie jest jego osobiste „ja”? Nie jest w ogóle jasne, co to jest. Skąd pojawia się ono we mnie? Obserwując małe dziecko, widzimy, że zachowuje się jakby automat, jak małe zwierzątko, w którym stopniowo, nie wiadomo skąd, zaczyna przejawiać się swoje ”ja” – coś niezależnego, skonstruowanego, osobistego. Jednak nie wiemy, co to jest. 

Kiedy człowiek oddziela od siebie wszystko, co nie należy do niego, od jego „ja”, dopiero wtedy zaczyna naprawdę czuć, że nie jest problemem oderwać się od właściwości, które otrzymał od  środowiska w wyniku wychowania, od rodziców czy w ogóle nie wiadomo skąd – na przestrzeni wieków. 

Najważniejszym jest moje „ja”. Jeśli będę myśleć tylko o tym, jak je wznieść i zrealizować, wówczas nie będą mnie obchodzić wszystkie te właściwości i cechy, które tak naprawdę nie są moje. Jeżeli człowiek będzie pozycjonować siebie prawidłowo, to zrozumie, że wzniesienie się nad tym wszystkim nie wymaga specjalnego wysiłku.  

Nasze „ja” musimy połączyć ze sobą, a wszystko inne porzucić, bo są to parametry czysto przypadkowe..

Komentarz (A. U.): Wygląda na to, że celem kursu integralnej edukacji jest właśnie rozwój naszego „ja”?

Odpowiedź  (M. L.): Z całej tej  zapożyczonej powłoki, łupiny musimy wydostać i rozwijać dalej właśnie to jąderko – pierwotną komórkę macierzystą każdego z nas.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stenogram III

        

 

Integralna edukacja

         Cykl rozmów prof. Michaela Laitmana z psychologiem Anatolijem Uljanowem 

Stenogram trzeciej rozmowy

                                                                        

 

Otworzyć oczy ludzkości

Pytanie (A. Uljanow): Kurs integralnej edukacji dla dorosłych składa się z części teoretycznej i praktycznej. Chciałbym, aby Pan zatrzymał się na teoretycznej części tego kursu. Co pakiet informacyjny musi zawierać, z którym powinien zapoznać się każdy człowiek na Ziemi? 

Odpowiedź  (M. Laiman): Podstawowym kursem jest psychologia.

Jednak główna cześć poświęcona jest ewolucyjnemu rozwojowi ludzkości i całej natury. W pierwszej kolejności opisuje się i wyjaśnia przebieg procesu rozwojowego wszechświata począwszy od Wielkiego Wybuchu. Na razie nie wiemy, co było przedtem.

Rozwój ewolucyjny przebiegał drogą kolejnego, stopniowego wzrostu złożoności materii, kiedy z podstawowych cząstek elementarnych zaczęły układać się „cegiełki”, a z „cegiełek” – „budynki”: gazy, planety, gwizdy i inne obiekty, które formowały się stopniowo.

Następnie ukształtowała się nasza Ziemia i unikalny Układ Słoneczny. Do tej pory nie znaleźliśmy i nie znajdziemy nic podobnego we wszechświecie, mimo że stale odkrywamy nowe planety. To potwierdza założenie, że życie w tej formie, w której obserwujemy, jest naprawdę zjawiskiem unikalnym.

My natomiast musimy rozwikłać tajemnicę tej zdumiewającej wyjątkowości życia w całym nieożywionym wszechświecie, w którym postrzegamy pewną idee rozwoju, pewien zamysł stworzenia. Nagle ten zamysł zaczął urzeczywistniać się najpierw na poziomie obiektów nieożywionej materii, a następnie na poziomie roślinnej, zwierzęcej i ludzkiej natury. Jest to wstrząsające i niepojęte zjawisko, kiedy nieożywiona materia przekształca się w roślinną, a roślinna w zwierzęcą!..

A człowiek jest jeszcze bardziej tajemniczym fenomenem. Czym on się różni od zwierzęcia, gdzie jest granica między nimi i co w nim jest tak wyjątkowego?  Oczywiście, możemy wiele przypisać człowiekowi, jednak w zasadzie nie znaleźliśmy jeszcze dokładnej, jasnej definicji różnicy między nim a zwierzęciem.

Powinniśmy wyjaśnić ludziom samo pojęcie „życie”: jak rozwijała się materia i doskonaliła, przechodząc pewne etapy, które podobne są do etapów rozwoju całego wszechświata.

Następnym, najważniejszym tematem studiowania jest społeczeństwo ludzkie: jak ono rozwijało się pod wpływem powstałego i stale rosnącego egoizmu, na czym polega egoizm. 

Jest egoizm naturalny, na poziomie ochrony gatunku, a jest egoizm, który przeciwstawia siebie innym. Na każdym poziomie ewolucji egoizm zmuszał nas do rozwoju. Musimy wyjaśnić ludziom przyczynę jego rozwoju z jego nieożywionego poziomu do roślinnego, a następnie do zwierzęcego i ludzkiego.

Po osiągnięciu poziomu „człowiek” liczącego, powiedzmy, sto tysięcy lat, w człowieku zaczęła się rozwijać jego wewnętrzna istota, która również przeszła cztery etapy swojego rozwoju.

Pragnienia egoistyczne, które popychają nas do przodu w naszym rozwoju, ewoluowały ze swojej nieożywionej formy w roślinną, a następnie zwierzęcą i ludzką. Dzisiaj stanęliśmy przed faktem szybkiego, gwałtownego rozwoju ludzkości. 

Musimy wyjaśnić ludziom całą naszą historię, opierając się na osi egoistycznego rozwoju ludzkości. To właśnie rozwijający się, rosnący egoizm zmusza nas stale, abyśmy się zmieniali, rozwijali technologię, przemysł, relacje społeczne, formacje, zmieniali fundamenty rodzinne, kulturę. Egoizm przejawia swoją istotę w każdym człowieku, jak i w grupach ludzi, którzy na przestrzeni wieków stopniowoformowali narody i cywilizacje.

Bardzo ciekawym tematem jest sama historia ludzkości, która wyjaśnia przyczyny zaistnienia tych czy innych dramatycznych wydarzeń, przełomów i rewolucji technologicznych. Jeśli postrzegać  to przez pryzmat różnych form rosnącego egoizmu, historia zaczyna się wyjaśniać. Człowiek zaczyna rozumieć źródło swojego pochodzenia i postrzegać siebie inaczej – jako element ewolucyjnego rozwoju. Ale jaki to ma cel?  

Dzisiaj można już dać na to odpowiedź, ponieważ począwszy od połowy 20 wieku zatrzymał się rozwój egoizmu i rozpoczął się okres powszechnejdepresji – nie ekonomicznej, którą obserwujemy w ostatnich czasach, lecz wewnętrznej, kiedy ludzie zaczynają coraz częściej zadawać sobie pytanie o sens istnienia. To, co wcześniej było udziałem filozofów, i to nie wszystkich, stało się dzisiaj udziałem zwykłego człowieka, który podświadomie zadaje sobie to pytanie. Jednak nie czuje on samego pytania, lecz odczuwa pustkę, depresję. Stąd wynika spożywanie narkotyków, terroryzm, niezgoda w rodzinie i wiele innych problemów.

Trzeba pokazać ludziom, jak egoizm, który na początku rozwijał się liniowo, następnie wykładniczo, przechodząc następnie na linię nasycenia, prowadzi nas obecnie – na końcu tej linii nasycenia – do integracji.

I tu napotykamy nowe, zupełnie niezrozumiałe dla nas zjawisko, gdy czujemy się integralnie ze sobą powiązani. Jest to tak zwany efekt motyla, gdy wszystkie myśli, wszystkie pragnienia są przekazywane od jednego do drugiego. Odpowiednio z tego powodu rozwija się internet, powszechna łączność, globalna komunikacja. Egoizm motywuje do rozwoju właśnie tych technologii łączących ludzi ze sobą. Jednak nie rozwijamy się wewnętrznie.

Co ciekawe, ten sam egoizm nie dotyka naszego wewnętrznego połączenia, tj. łączy nas ze sobą tylko na naturalnym poziomie. A tam, gdzie powinniśmy być ze sobą połączeni poprzez wysiłek z naszej własnej woli, on nie działa. Jest oczywiste, że musimy tu dodać swój własny udział.

Poprzez studiowanie obrazu w całości widzimy w konsekwencji, że natura pozostawiła nam jakby pustą, niewypełnioną przestrzeń w naszym wewnętrznym związku. Jeśli nie wypełnimy tej przestrzeni, to będziemy podobni do ogromnego integralnego mechanizmu, do systemu analogowego, w którym wszystkie elementy są ze sobą połączone, jednak brakuje głównej jego części – naszego świadomego uczestnictwa w tym połączeniu. Tak jakby część mózgowa systemu została wyłączona. Coraz bardziej zaczyna to być odczuwalne w naszych czasach.

Zamiast włączyć tę część, czyli zjednoczyć się i stworzyć między nami wspólne pragnienie i wspólne myśli, próbujemy rozwiązywać współczesne problemy, które są wynikiem integralności świata, starymi liniowymi, egoistycznymi metodami. Nadal praktykujemy protekcjonizm na polu integralnej interakcji. Jednak te dwa systemy zupełnie do siebie nie pasują. W konsekwencji każda podjęta decyzja i jej realizacja ciągle prowadzi nas do klęski, do bankructwa, do powszechnej niezgody i podziału. 

Ludzkość zaczyna uświadamiać sobie, że wszystko, czego się podejmuje, nie przynosi pozytywnych rezultatów i szuka przyczynę tego faktu. Jednak z powodu tego samego egoizmu nie jest jeszcze gotowa, aby słuchać jakichkolwiek wyjaśnień i z wielkim trudem na to się zgadza.

Tu, oczywiście, napotykamy bardzo duży problem. Naszym głównym zadaniem jest, aby stopniowo doprowadzić ludzi do uświadomienia sobie przyczyny wszystkich naszych niepowodzeń w oparciu o dowody naukowe oraz opinie naukowców. Musimy odsłonić przed człowiekiem system wszechświata, jego rozwój i nasze w nim miejsce. Należy mu pokazać tę pracę, ten dodatek, który powinniśmy sami świadomie, przez swój własny udział, wprowadzić w ten system, aby go zakończyć, doprowadzić do zamknięcia – do harmonii. 

Jest to podstawowy kurs.

 

Początek  uświadomienia

Pytanie (A. U.): Z własnego doświadczenia wiem, że człowiek gotów jest na naukę, jeśli został poinformowany, do czego jest mu ona potrzebna. Jaki ma cel kurs ewolucji egoizmu?

Odpowiedź  (M. L.): Kurs ten zapewni człowiekowi wiedzę nie tylko na temat początku, ale również końca całego łańcucha zmian ewolucyjnych. Poczuje się on jakby znajdował się na osi tych zmian i zobaczy, do czego to prowadzi. Dzięki temu będzie w stanie podjąć właściwe decyzje o wszystkich swoich stanach.

Komentarz (A. U.): Powiedzmy, że dowiaduję się, jak uformowały się planety. Jaki to ma związek z moim życiem?

Odpowiedź  (M. L.): Jest to część całościowego spojrzenia na świat, które nieco wznosi człowieka ponad jego zwierzęcy poziom. Gdy obejrzy się on kilka miliardów lat wstecz i popatrzy dziesiątki lub może nawet setki lat w przyszłość, zacznie wówczas postrzegać tę faktycznie nieskończoną oś czasu, na której znajduje się w danej chwili – mały, słaby, zależny element. Wtedy powstaje u niego pytanie: „Kim jestem?”

Gdy na tej osi uświadomi sobie swój nikczemny stan, to wtedybędzie on gotów,abywznieść siędo swojego następnego stanu, w którym poczuje, że to wszystko znajduje się pod nim i że może tym wszystkim kierować. Zobaczy on siebie na wyższym poziomie, na którym jest w stanie  wyjść poza granice czasu, przestrzeni, historii. Jest to początek oświecenia, które u niego się pojawi.

 

Pragnienia, których nie wybieram

Pytanie (A. U.): Jak szczegółowym i obszernym powinien być podstawowy kurs „Ewolucja jako rozwój egoizmu”?

Odpowiedź  (M. L.): O ile to możliwe, ponieważ na tym bazują inne kursy, które są poszczególnymi częściami podstawowego kursu.

Jednym z nich jest kurs o wolnej woli. Jest to bardzo obszerny kurs, który porusza wiele tematów dotyczących istnienia wolnej woli, na czym ona polega, w czym mamy wolność  i jak ją zrealizować, na jakim etapie rozwoju człowieka ona pojawia się, jak odróżnić wolność woli od niewoli, i itp. 

Nie wiemy, skąd w nas powstają pragnienia. Wydaje mi się, że są one moje, jednak w rzeczywistości to tylko naprowadzenia z zewnątrz. Ale skąd i dlaczego? Pragnienia rodzą się we mnie pod wpływem otaczającego społeczeństwa: oglądając telewizję, nagle zaczynam życzyć rzeczy, które widzę na ekranie, i one zostają postrzegane przeze mnie jako moje własne pragnienia. Następnego dnia chcę już kupić to, co zobaczyłem w telewizji, uważając, że realizuję własne życzenie. Wszyscy rozumiemy, że w ten sposób korporacje kupują nas i nam sprzedają.

O tym wszystkim człowiek powinien być poinformowany, ponieważ wiąże się to z podejmowaniem właściwych decyzji, z uświadomieniem sobie tego, na czym polega jego wolna wola, czy może uwolnić się od narzucanych mu wszelkiego rodzaju idei i wartości, które w rzeczywistości nie są żadnymi ideami i wartościami, lecz zwykłym biznesem.

Każdy temat poruszany na zajęciach zapewnia człowiekowi szerokie pole do działania, a więc przekaz informacji powinien być obszerny z wieloma przykładami, z dyskusjami. Czasem, kiedy odbiorcy przedstawia się materiał frontalnie, bezpośrednio, on go nie postrzega, ale poprzez różne wyjaśnienia, gry czy sytuacje zaczyna rozumieć to, co zostało mu przekazane.

 

Podległa „wolna wola”

Pytanie (A. U.): Na czym polega wolność woli?

Odpowiedź  (M. L.): W naszym świecie nie ma żadnej wolnej woli. Człowiek rodzi się już w zakończonym stanie i pod wpływem środowiska rozwijają się u niego pierwotne dane, z którymi urodził się i których nie wybierał. Ani jego wewnętrzne parametry, ani zewnętrzne warunki, które wywierają na niego wpływ i kształtują go, nie zostały przez niego wybrane, a więc nie ma on w tym żadnej wolności wyboru. Wolność dana mu jest jedynie w wyborze odpowiedniego środowiska, które może uformować go takim, jakim chciałby być. 

Jednak tutaj też jest pewien problem: na jakiej podstawie może on sądzić, że właśnie to, a nie inne środowisko jest dla niego odpowiednie?  Musi on przejść przez mnóstwo wewnętrznych wyjaśnień, dopóki nie dojrzeje i nie zrozumie, czego tak naprawdę potrzebuje. Nie jest to łatwe, aby dotrzeć do zrozumienia, w czym jest jego wolna wola. W zasadzie jest to zrozumienie zmysłowe, sercem. Dlatego musimy do tego stanu doprowadzić faktycznie każdego.

 

Teoria wewnętrznego kontaktu między ludźmi

Pytanie (A. U.): Jakie rozdziały zawiera kurs „Ewolucja jako rozwój egoizmu”?

Odpowiedź  (M. L.): Kurs ten obejmuje absolutnie wszystko. W jego skład wchodzi wiedza o kulturze, komunikacji, rodzinie, narodach, cywilizacjach, historia ludzkości, z której możemy czerpać mnóstwo danych i przykładów dla naszego obecnego życia i dla naszych następnychstanów. Wiedza o przeszłości sprzyja lepszemu zrozumieniu teraźniejszych wydarzeń i pomaga w jakiś sposób wpłynąć na przyszłość. Osobiście nie jestem fanem historii i geografii, jednak historię opartej na rozwoju naszego egoizmu powinniśmy znać. Pomoże to nam lepiej rozumieć, w jaki sposób się rozwijamy.

Wszystkie kursy za wyjątkiem kursu „Ewolucja jako rozwój egoizmu” i „Wolna wola” mają charakter psychologiczny.

Przedmiotem jednego z nich, który zajmuje miejsce pomiędzy tymi dwoma kursami a kursem psychologii, jest percepcja, postrzeganie rzeczywistości, tj. ontologia lub teoria poznania. Kurs ten rozpatruje, w jaki sposób postrzegamy otaczający nas świat przez nasze pięć zmysłów, jak odzwierciedla się w nich świat, jak bardzo nasza percepcja jest wynikiem wewnętrznych stanów i właściwości człowieka. Badamy, jak obiektywne jest nasze postrzeganie świata i jak możemy na niego wpływać. Czy możemy nabyć takie wewnętrzne parametry, które zapewniłyby postrzeganie świata z różnych perspektyw, z różnych punktów widzenia, tak jakbyśmy wchodzili jeden w drugiego? Powiedzmy, że ty widzisz świat z jednej perspektywy, a ja z drugiej i my jakby wymieniamy się naszymi punktami widzenia.

Rozmawiając z kimś, chcemy być dobrze zrozumiani przez rozmówcę, zawsze troszczymy się o prawidłową z nim komunikację, zadając mu takie pytania jak: „Czy mnie rozumiesz? Czy wiesz, o co mi chodzi?  Czy wyrażam się jasno?” Jednak prawidłowa komunikacja nigdy nie jest możliwa, ponieważ nie jesteśmy w stanie „wejść” w inną osobę i z jego wnętrza patrzyć na świat.

Tak długo nie będziemy rozumieć się nawzajem, dopóki nie nabierzemy techniki zmysłowego postrzegania siebie, dopóki nie zrozumiemy właściwości i uczuć innych osób i nie będziemy patrzeć na świat ich oczami.

Integralny wzajemny związek wymaga od nas nauczania każdego na świecie wewnętrznego kontaktu ze sobą, gdy jeden może być zastąpiony przez innego, jak gdybym „zamieszkał” w tobie, a ty we mnie. Dopiero wtedy zaczniemy naprawdę rozumieć się nawzajem.

Widzimy to na przykładzie zespolenia dwóch dowolnych elementów w przyrodzie. Istnieje powiedzmy jakiś element „ja” i jakiś element „ty” i jeśli chcemy zrozumieć siebie, musimy się złączyć, wszystkie moje i twoje właściwości muszą tak jakby nałożyć się na siebie. Oznacza to, że ty odczuwasz moje właściwości i jesteś w stanie poprzez nie wyobrazić sobie moje życie i mój świat, a ja – twój. Dopiero wtedy będziemy mogli połączyć się całkowicie w prawidłowy sposób.

W technice jest tak samo. Aby dwa elementy zostały połączone, powinny one być podobne, analogiczne. Chociaż mogą być przeciwne (na przykład jeden jest wypukły, a drugi wklęsły), ale łącząc się, powinny całkowicie odpowiadać sobie, tzn. muszą być zawczasu dopasowane i tak wykonane, aby każdy miał kształt drugiego. Właśnie na tym polega nasza naprawa, by dopasować się do siebie.       

Temat ten nie jest zwykłą częścią teoretycznego kursu. Jest to praca, która prowadzi do wyciągania praktycznych wniosków oraz do poznania świata. Bez tej pracy nie może zaistnieć komunikacja.

Poznanie świata nie może być osiągnięte również bez wewnętrznego spojrzenia przez siebie nawzajem. Integracja wszystkich ludzi na świecie doprowadzi nas faktycznie do takiego stanu, gdy jeden będzie w stanie tak jakby „zamieszkać”, wejść w pozostałych, odczuć ich i przez nich postrzegać świat. 

Wówczas otworzy się nagle przede mną zupełnie inny świat – wszechstronny,wielopłaszczyznowy, zwiększony o siedem miliardów razy i jednocześnie zespolony, czyli jednolity i jednocześnie składający się z ogromnej ilości komórek, ponieważ będę patrzeć na świat poprzez każdego człowieka. Odsłoni się przede mną zdumiewający obraz o zwiększonej mocy przeniknięcia w głębię tego świata. Jest to prawdziwa ontologia, praktyczna teoria poznania.

 

Wyjaśnienia, wyjaśnienia, wyjaśnienia…

Pytanie (A. U.): Czy postrzeganie rzeczywistości jest zjawiskiem społecznym na poziomie „człowiek-człowiek”? Czy też do tego można dołączyć również postrzeganie natury: nieożywionej, roślinnej i zwierzęcej?

Odpowiedź  (M. L.):  Nie. Przede wszystkim interesuje nas społeczeństwo, kontakt między ludźmi.

Naturalnie, że przy tym wszystkie pozostałe części natury dołączają się do tego procesu. Przyłączenie niższych poziomów natury do poziomu ludzkiego odbywa się automatycznie, jeśli komunikacja między nami jest właściwa.

Trzeba zrozumieć, że jeśli zależę od środowiska, to jak mogę uformować takie środowisko, które byłoby dla mnie odpowiednie? Jest to temat następnego kursu, który rozpatruje, w jaki sposób mogę zbudować społeczeństwo, które przekształcałoby mnie w pewien obraz, w jakim towarzystwie muszę się znajdować, pod jakim wpływem, aby uzyskać swój następny pożądany stan, swoją formę, by stać się właściwym elementem w systemie integralnej interakcji.

Tu już muszę się zastanawiać, czego mi brakuje, czym dokładnie jest moja własna natura, jaki powinien być mój pożądany stan, w jaki sposób i na jakie moje właściwości wpływa środowisko. Jak mogę to wszystko kontrolować?

Czyli z tego kursu muszę się dowidzieć, kim jestem i czym jest moje środowisko. Muszę przejść przez wiele wyjaśnień, w tym również praktycznych.

Po ukończeniu tego kursu rozpoczyna się praktyczna praca pozwalająca zrozumieć, jak w wyniku zmiany środowiska zmieniam się sam w pożądanym kierunku. 

 

Jak zrozumieć Japończyka?

Pytanie (A. U.): Ludzie zamieszkujący kulę ziemską posiadają różny system świadomości. Europejczycy na przykład mają tak zwaną świadomość pionową, a Japończycy poziomą. W jakim stopniu powinienem wgłębiać się w to? Czy muszę nauczyć się rozumieć Japończyków, czy też wystarczy mi zrozumieć tylko tych ludzi, którzy mnie otaczają?

Odpowiedź  (M. L.): To nie ma absolutnie żadnego znaczenia! Nie zamierzam patrzeć na świat oczami Japończyka czy Chińczyka, Ukraińca czy Afrykańczyka. Nie interesuje mnie to. Najważniejsze – to zmienić się samemu tak, aby poglądy innych osób, ich pragnienia i myśli zostały przeze mnie przyjęte i wchłaniane tak samo, jak moje własne. To wszystko. I nie ma tu znaczenia, jakie one są!

Powiedzmy, że mam dziecko od Japonki. Widzę, że ma jakiś specyficzny system światopoglądu, postrzegania świata. No i co z tego?! Czy muszę wywierać na niego presję, aby on koniecznie zaakceptował mój system? W żadnym wypadku! 

Różne postrzeganie świata wynika z pewnego przełączenia funkcji mózgu, które ewoluowało i przekształciło się w taki system, który dzisiaj nie może być zniszczony.

Cała nasza metoda integralnej edukacji opiera się wyłącznie na samopoznaniu i w żadnym wypadku nie na zwalczaniu ani siebie, ani innych! Poprzez tłumienie odłączamy się całkowicie od prawidłowego ewolucyjnego postępu prowadzącego do harmonii z naturą. Natura tego nie znosi!

Wydaje się nam, że natura wywiera na nas presję, ale to tylko po to, abyśmy sami, dobrowolnie podjęli właściwy krok. I będzie ona naciskać na nas tak długo, dopóki nie nabierzemy dobrej woli, by kroczyć we właściwym kierunku. Sama natura natomiast nie wskazuje sposobu, jak powinniśmy postępować.

Dlatego wszelkimi możliwymi metodami musimy rozwijać swoje dzieci zgodnie z ich wewnętrznymi zadatkami i skłonnościami danymi przez naturę. Jak powiedziano w Biblii: „Naucz chłopca zgodnie z jego drogą”.

 

Człowiek świata

Ponieważ nasz stosunek do świata i do życia zostanie radykalnie zmieniony, to wszystkie środki, jakimi dysponuje człowiek, oprócz tych najbardziej potrzebnych dla istnienia ciała fizycznego, jego rozum i serce, pragnienia i myśli będą skierowane na osiągnięcie harmonii z naturą. Wtedy zrozumiemy w pełni jej zamysł, jej bieg, wyższą myśl i wzniesiemy się odpowiednio na ten sam poziom, tj. na poziom znajdujący się ponad poziomem narodzin i śmierci.

Musimy tylko sobie wyobrazić, o czym mowa, gdyż jeśli poznam całą naturę, to osiągnę taki poziom, z którego będę patrzeć na siebie jak na mały tymczasowy element. Będzie to spojrzenie z innego poziomu, ponieważ wzniosłem się tak jakby powyżej siebie. Człowiek na tym poziomie otrzyma absolutnie jasne odpowiedzi na pytania dotyczące sensu życia, egzystencji.

Oczywiście, wpłynie to na jego mentalność, zachowanie, na jego kulturowe oraz społeczne związki. Wtedy będzie inaczej postrzegać siebie i świat. Zacznie rozumować już nie ze szkodliwej tymczasowej pozycji, kiedy jest mu obojętnie, co będzie jutro, bo jutro nie będzie on istniał.

Nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić tych ogromnych przemian, które będą w nas zachodzić, gdy zaczniemy widzieć siebie istniejącymi na nieskończonej osi czasu. Wówczas ciało nasze będzie postrzegane tak jakby towarzyszące nam zwierzę.

Zacznie się tworzyć w nas takie ustawienie psychologiczne, które radykalnie zmieni nasz stosunek do innych, do siebie, do świata, zaczniemy traktować siebie i innych z pozycji wieczności. Zmienimy się zupełnie, wzniesiemy się i staniemy człowiekiem świata. 

 

Kursy relacji rodzinnych

Każdy kurs w systemie integralnej edukacji odgrywa ogromną rolę w procesie zmiany nas zarówno jako jednostki, jak i integralnej części we wspólnocie.

Stąd pochodzą mniejsze, praktyczne kursy dotyczące stosunków rodzinnych. Obejmują one tematy zachowania w rodzinie, relacji między małżonkami, dziećmi, rodzicami, a także wychowania dzieci i prowadzenia gospodarstwa domowego. Powstaje tu bardzo wiele kwestii o charakterze etycznym i moralnym.

Uważam, że wszystkie te kursy powinny być prowadzane przez psychologa z zastosowaniem wielu przykładów z naszego życia codziennego dotyczących tego, co było i jak powinno być, oraz sposobu, w jaki możemy zbudować most przejściowy łączący nasze poprzednie stany – w domu, w małżeństwie, w prowadzeniu gospodarstwa domowego, w wychowaniu dzieci – ze stanami nowymi.

Wychowanie dzieci, wpływ rodziców na dzieci rozpatrywane są osobno. Uczymy ludzi prawidłowej integracji ze sobą. Muszą oni łączyć się wewnętrznie tak, aby rodzina stała się podporą dla integralnego społeczeństwa i przedstawiała sobą pojedynczą jednostkę, jeden mały system, który będzie się łączył z resztą podobnych systemów.

Komentarz (A. U.): W jaki sposób może to być zrealizowane?

Odpowiedź  (M. L.): Jeśli rodzice i dzieci będą przechodzić praktycznie jednakowe kursy – każdy odpowiednio do swojego wieku i mentalności – to nie ma problemu, aby zaczęli zmieniać się. Będą jednocześnie omawiać te zmiany w rodzinie. Nie ma tu miejsca na wstyd czy wzajemne zarzuty, ponieważ całe społeczeństwo powinno się zmienić.

Wszyscy musimy przez to przejść specjalnie po to, aby natura korzystnie na nas wpływała, bo w przeciwnym razie dalszy rozwój natury nas do tego zmusi, pokazując tym naszą z nią sprzeczność, i my będziemy odczuwać to poprzez ogromne cierpienia.

 

Tajemnica integralnej rodziny

Pytanie (A. U.): Czym się różni integralna rodzina od zwyczajnej, tradycyjnej rodziny?

Odpowiedź  (M. L.): Mężczyzna i kobieta, którzy reprezentują dwa różne ładunki, różną naturę, powinni dążyć do stworzenia między sobą dipola, tj. takiej konstrukcji relacji ze sobą, która mogłaby stać się cegiełką wszechświata.  

Są to dwoje ludzi przeciwstawnych do siebie, jednocześnie związanych ze sobą. Związek ich jest albo naturalny, albo łączą się oni za pomocą naszej specjalnej metodyki, ponieważ natura pokazuje tu zupełnie przeciwstawne dane bazowe. Ważne jest, aby wziąć to pod uwagę.

Nie chodzi o zwykłe zakładanie rodziny, łączenie dwojga ludzi, lecz spajanie ich w imię osiągnięcia ogólnej harmonii i dlatego realizuje się to w zupełnie inny sposób. Jest to bardzo ważne! W tym przypadku ludzie czują się odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale również za innych, ponieważ są częścią jednej wielkiej całości i jeśli nie przyłączą się do niej, to spowoduje to negatywną reakcję ze strony natury w stosunku do nich proporcjonalnie do zaburzenia, które zostało przez nich w tej całości wywołane.

Jeśli, powiedzmy, my z małżonką wprowadzamy w ogólny system zakłócenie w 10 gramach, ponieważ jesteśmy tylko jego małą cząstką, to te 10 gramów pomnożone przez współczynnik złożoności całego systemu przekształcają się w kilogramy lub tony. To wszystko powraca do nas, wywierając na nas presję i wymuszając zmiany.

Błędy, które popełniamy, prowadzą do prawidłowych rezultatów, odczuwalnych jednak przez nas jako coś niechcianego, wymuszonego, nieprzyjemnego. Właśnie te wyniki naszych błędów są tym bodźcem, który posuwa nas naprzód we właściwy sposób.

 

Precz z samotnością!

Pytanie (A. U.): Dlaczego na kursach integralnej rodziny mają brać udział kobiety, które nie mają rodziny i być może nie będą jej mieć?

Odpowiedź  (M. L.): Nie sądzę, że w integralnym społeczeństwie nie będziemy mogli osiągnąć stan, w którym wszyscy będą mieli rodzinę. Wręcz przeciwnie, człowiek będzie czuł, że rodzina jest tym podstawowym narzędziem, poprzez które okazujemy wpływ na świat.

Ponadto, musimy uświadomić sobie, że w naturze jest tak zaprogramowane, że liczba mężczyzn i kobiet w ogólnej populacji zależy od tego, jak zachowujmy się wobec siebie. Poprzez nasze relacje będziemy jakby wprowadzać w naturę pożądane ilościowe i jakościowe dane i w następstwie stworzymy takie pokolenie, które będzie budować między sobą prawidłowe związki, komórki. Zależy to tylko od naszej harmonii.

Ponieważ nie znajdujemy się dzisiaj w harmonii ze sobą i z naturą, rodzą się dzieci, którym trudno znaleźć odpowiedniego dla siebie partnera. Nie wprowadzamy w nich integralności, dlatego dzisiejszy nasz świat upada.

Jednak podejście do tego problemu w skali globalnej spowoduje, że w naszych dzieciach będą wprowadzane zupełnie inne dane informacyjne, inne geny. Wówczas będą się one rodzić takie, że ich wspólne pole natury, które skłania nas wszystkich do prawidłowego rozwoju, do konkretnego celu, będzie gromadzić je w podobieństwie do siebie. Każdy z nich szybko znajdzie sobie swoją parę.

 

Bez przymusu i ograniczeń

Pytanie (A. U.): Ważną częścią kursu integralnej edukacji jest rozsądna gospodarka lub gospodarka rozsądnej konsumpcji. Co to jest, na czym polega?

Odpowiedź  (M. L.): Jak już było mówione, w integralnym społeczeństwie nie ma przymusu i żadnych ograniczeń. To znaczy istnieją pewne ramy społeczne, a ty wybierasz to, co ci się podoba, czego chcesz. Dotyczy to żywności, domu, ubrania, bezpieczeństwa, opieki zdrowotnej, edukacji, itp. Wyjątkiem jest wychowanie, które jest obowiązkowe dla wszystkich.

Istnieje tu absolutnie wyraźna presja na wszystkich, powiedziałbym nawet przymus, ale nie ze strony społeczeństwa, lecz natury. Musimy po prostu realizować jej wymogi w celu zapewnienia sobie komfortowej egzystencji.

A co dotyczy wszelkiego rodzaju drobnych potrzeb, to w tej kwestii, odpowiednio do naszego rozwoju społecznego, powinniśmy organizować debaty, na których będziemy podejmować decyzje odnośnie tego, co uważamy za konieczne, a co nie. Oczywiście, każdy będzie wybierał określony zestaw produktów, który bardziej mu odpowiada i jest bardziej użyteczny oraz zgodny z jego gustem. Nikt nie będzie nikogo zmuszał do odżywiania się tym samym. Ale w zasadzie wszystkie te rzeczy, ubrania, przedmioty, mieszkania, itp. będą raczej zestandaryzowane.

U człowieka zajmującego się intensywnym wewnętrznym rozwojem zmniejsza się zainteresowanie w stosunku do wszelkiego rodzaju niezbędnych cielesnych, fizycznych potrzeb i nie szuka on w nich dodatkowego dla siebie napełnienia, nasycenia, jakichś specjalnych posmaków. To wszystko staje się dla niego zupełnie nieważne, podobnie jak naukowiec, który jest tak zagłębiony w swoje badania, że może chodzić w obskurnym garniturze i nie będzie go to wcale obchodzić. 

Oznacza to, że społeczeństwo w dalszym ciągu będzie prowadzić badania w celu określenia optymalnego poziomu życia i zdobywania potrzebnych środków, które byłyby ani nadmierne, ani ograniczające dla kogokolwiek. 

W integralnym społeczeństwie każdy będzie brać wszystko, co jest mu potrzebne, albo z magazynów, albo będzie zorganizowany ogromny system zaopatrzenia, dystrybucji i dostawy.

 

Wyzwolenie z nadmiaru

Pytanie (A. U.): Na początku realizacji programu budowy integralnego społeczeństwa musimy w jakiś sposób przezwyciężyć ewentualne niezgodności. Jak można przekonać człowieka, że wystarczy mu, powiedzmy, mieszkanie o powierzchni 40, a nie 150 mkw., tak jak u sąsiada? Jakie znaleźć na to argumenty?

Odpowiedź  (M. L.):  W miarę naszego postępu w kierunku integracji, ludzie będą zmieniać swój tryb życia. Każdy będzie potrzebować własnego pokoju, aby studiować i nie przeszkadzać innym. Uważam, że wystarczy jednego pokoju na każdego, plus wspólny pokój dzienny, kuchnia oraz dodatkowe pomieszczenia pomocnicze. Jest to normalna powierzchnia mieszkalna. Będziemy w stanie zapewnić każdemu takie warunki mieszkaniowe, jeśli nie będziemy dążyć do zbytku, lecz jako wzór zaakceptujemy właśnie taki standard życia. 

To samo dotyczy jedzenia. To bardzo proste do obliczenia niezbędnej ilości żywności dla każdego człowieka. Być może będzie to zestaw odpowiedni do  jego przyzwyczajeń: narodowych, kulturowych, itp., ale ograniczony w swoim asortymencie – nie 50 odmian kiełbasy, które można zobaczyć obecnie w supermarkecie. Taka różnorodność jest po prostu bez sensu. Ktoś teraz na tym zarabia, a gdy kwestia zarobku odpadnie, to zniknie automatycznie cały ten nadmiar.

Podczas kryzysu setki milionów ludzi zostaną bez pracy, znacznie spadnie zdolność nabywcza ludności i oczywiście, jako rezultat, znikną z półek dziesiątki zbędnych odmian, bo nikt nie będzie ich kupował. Nadmiar zredukuje się w sposób naturalny, nawet nie musimy się o to martwić. Wówczas z nadmiaru będzie wysortowane wszystko, co jest najbardziej niezbędne dla normalnego życia, bez szkody dla zdrowia.

Komentarz (A. U.): Widzi Pan, jest tu pewna obawa, ponieważ ludzie, którzy żyli przy ustroju socjalistycznym, zetknęli się z wzrostem deficytu i spędzali mnóstwo czasu w poszukiwaniu niezbędnych rzeczy. Dlatego też wytworzył się u nich stereotyp, że znowu staną w kolejce.

Odpowiedź  (M. L.):  Kolejek nie będzie. Myślę, że wszystko będzie zorganizowane na zasadzie dostaw do domu. Ludzie będą zamawiać to co niezbędne, które będzie dostarczane przez specjalną organizację w tym zaangażowaną. W ten sam sposób będą działać inne organizacje, które będą zajmować się remontem mieszkań i innymi usługami. Są to niezbędne rodzaje prac, które pozostaną u ludzkości, z wyjątkiem niektórych sektorów przemysłu, rolnictwa, itp. Nasze siły i nasz czas będziemy pożytkować na to, co jest naprawdę potrzebne.

 

Harmonia, którą tworzymy sami

Pytanie (A. U.): Co musimy przekazywać ludziom na kursach rozsądnej gospodarki?

Odpowiedź  (M. L.):  Musimy przedstawiać im bardzo ciekawą statystykę:  jaką ilość środków powinna ludzkość wydać, jak oszczędnie korzystać z zasobów ziemskich i ludzkich, energii, itp. Czyli wykładamy kurs harmonii z naturą, która polega na tym, że nie bierzemy od niej nic zbytecznego, jak to robią zwierzęta.

Wszystko powinno bazować tylko na harmonii z naturą, przy czym z naszej strony ma to być świadoma, osiągnięta przez nas harmonia, w przeciwieństwie do nieożywionego, roślinnego i zwierzęcego poziomu natury, w którym harmonia utrzymuje się instynktownie. My natomiast powinniśmy tworzyć ją sami.

 

Bezcenna korzyść z wycieczek

Pytanie (A. U.): Jakie dodatkowe rozdziały obejmuje kurs integralnej edukacji i wychowania?

Odpowiedź  (M. L.):  Najważniejszą częścią naszych zajęć jest teoretyczna i praktyczna realizacja integracji wszystkich ludzi ze sobą, niezależnie od wieku i płci.

W skład głównej i w zasadzie praktycznej części kursu wchodzą zajęcia, treningi psychologiczne, wprowadzanie w masach, w małych grupach, tworzenie zupełnie nowych mediów, które byłyby zaangażowane w wychowaniu człowieka, a nie w jego zniekształceniu.

Wielką wagę w wychowaniu dzieci przywiązujemy do wycieczek do zakładów, fabryk, planetarium, do różnych przedsiębiorstw. Zapoznajemy je z rolnictwem, ze światem zwierząt, aby pokazać dziecku, jak, w jakiej formie istnieje natura, dlaczego nieożywiony, roślinny i zwierzęcy poziom znajduje się ze sobą właśnie w takiej relacji. Proponujemy wycieczki do lasu, nad jeziora, morza, itp., pokazujemy filmy edukacyjne z wyjaśnieniami, z prawidłowymi jednoznacznymi wnioskami na temat integracji i relacji z naturą.

Następnym tematem studiowania jest społeczeństwo ludzkie: jak ono ewoluowało ze zwierzęcego poziomu natury, kiedy wyszło z jaskini, zeszło z drzew i co osiągnęło w swoim rozwoju – co zbudowaliśmy sobie zamiast nor, jakie przedsiębiorstwa stworzyliśmy zamiast ganiać mamuty, jak tworzył się wzajemny związek, wzajemna pomoc i wzajemne wsparcie. Studiujemy strukturę instytucji medycznych, finansowych, zakładów produkcyjnych oraz badawczych, w jaki sposób realizują się dostawy i budują się wzajemne relacje ludzkości poprzez wszystkie systemy. Studiujemy oczywiście również wszechświat.

Podczas studiowania świata i życia organizujemy bardzo ważne wycieczki nie tylko dla dzieci. Widzimy, jak bardzo wycieczki poszerzają horyzonty dzieci i czynią je dorosłymi. Po wycieczkach od dzieci domaga się raportów o tym, gdzie były, co widziały. Następnie toczy się dyskusja. Wszystko to sprzyja przyswojeniu materiału. Takie wycieczki mogą być nie częściej niż raz w tygodniu, ponieważ następnie dyskutujemy na jej temat, piszemy wypracowanie, itp.

Z dorosłymi postępujemy tak samo, gdyż wielu z nich nic nie wie o procesie produkcji i nie wie, co ludzkość dla nich robi. Wycieczki dla dorosłych też prowadzą do integralności, do wzajemnej zależności, dlatego też tak ważne jest, aby zrozumieć, że istniejesz dzięki całemu światu, który pracuje dla ciebie. Jest to bardzo ważne z punktu widzenia edukacji i wychowania, wsparcia moralnego, poczucia współdziałania. Jeśli w ten sposób przedstawia się to wszystko człowiekowi, zaczyna on wówczas patrzeć inaczej na świat.

Najważniejsze jest, że na podstawie tych wycieczek wprowadzamy specjalne zajęcia, na których omawiamy następujące kwestie: czy nadal potrzebujemy takiej produkcji, czy jest ona zbędna dla nas, być może można obejść bez niej, nie wyrządzając nam szkody, bo nie czujemy w niej potrzeby.

W ten sposób stopniowo doprowadzamy człowieka do tego, że on coraz bardziej koncentruje się na wewnętrznym świecie, a nie na zewnętrznym.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Copyright