Księżniczka Peonia

 

W dalekim kraju, za wielkim morzem, żyli sobie król i królowa. Mieli oni tylko jedną córkę, która miała na imię Peonia. Peonia miała ładne  jasno niebieskie oczy i piękne kręcone włosy. Mieszkańcy tego kraju bardzo kochali swojego króla i królową a szczególnie księżniczkę  Peonię.

Pewnego razu księżniczka rozchorowała się na nieznaną i tajemniczą chorobę. Król i królowa natychmiast przywołali królewskiego lekarza, który mieszkał w pałacu. Lekarz, po zbadaniu chorej zalecił, aby podać  królewnie Peonii zioła, które królewna miała zażywać trzy razy  dziennie, aby jak najszybciej wyzdrowieć.  Były to przeróżne zioła: tymianek, czosnek wymieszany z miodem, musztarda i do tego skorupki z cebuli, gotowane z pszenicą i kwiatkami krokusa.

Księżniczka posłusznie zażywała wszystkich lekarstw, jakie zalecił jej królewski lekarz, ale niestety żadne z nich nie pokonało choroby. Widząc to, król i królowa rozkazali, aby czym prędzej, zwołać z okolicy  wszystkich najbardziej znanych czarodziei i lekarzy, w nadziei, że oni pomogą księżniczce Peonii jak najszybciej wyzdrowieć. Jeden z nich  doradził, aby księżniczka wzięła zimny prysznic, drugi powiedział: „tylko warzywa i świeże owoce mogą pomóc w tej chorobie“, a trzeci zalecił:  „kaszka manna, gorący prysznic i raz dziennie stanie na głowie“.

Ale niestety żadne z tych porad nie pomagało. Peonia nadal czuła się bardzo chora i z każdym dniem była coraz bardziej słaba i leżała w swoim królewskim łóżeczku z na pół zamkniętymi, jasno niebieskimi oczkami. Zaniepokojony król wysłał swoją służbę, aby czym prędzej zawiadomili oni, znanego, wielkiego maga, który mieszkał w sąsiednim  królestwie.

Mag już następnego dnia zawitał do pałacu. Był on małego wzrostu, nosił długą białą brodę, a pod pachą trzymał grubą, czarną księgę ze swoimi zapiskami. Przyjrzawszy się uważnie księżniczce, postanowił zbadać jej puls.

„Peonia cierpi z powodu smutku“, stwierdził po chwili namysłu Mag.

Żeby księżniczka znowu była szczęśliwa, potrzebne jest jej niezwykłe lekarstwo.  A mianowicie, trzeba podarować księżniczce najpiękniejszą melodię, jaka istnieje na świecie – Powiedział, po czym zamknął swoją  mądrą księgę i opuścił komnatę księżniczki.

Król wraz z królową, nie zastanawiając się ani chwili rozkazali, aby słudzy królewscy wywiesili w całej okolicy takie ogłoszenie: Uwaga! Uwaga! Szukamy najpiękniejszej melodii na świecie! Ten, kto podaruje księżniczce Peonii najpiękniejszą melodię, będzie mógł pojąć ją za żonę.

 Jeszcze w tym samym dniu, do pałacu królewskiego zaczęli zjeżdżać się muzycy z całej okolicy. W pałacu musi zapaść absolutna cisza i spokój, żeby księżniczka Peonia mogła usłyszeć te piękna melodie, powiedzieli król i królowa. Służący odpowiedział królewskiej parze: „będziemy chodzić po pałacu cichutko, na paluszkach i będziemy porozumiewać się gestami, aby nie zakłócać spokoju.

 A my, będziemy mówić do siebie szeptem i nie będziemy się ze sobą kłócić, mówiły dzieci przyjaźnie do siebie.

Następnego dnia, bramy królewskiego pałacu zostały szeroko otwarte na powitanie muzykantów. Służba przygotowała się starannie, aby zaprowadzić każdego muzykanta po kolei do komnaty księżniczki. Jako pierwszy wszedł do pokoju księżniczki, skrzypek trzymając w dłoniach swoje skrzypce „Ja, powiedział zdecydowanie skrzypek, uzdrowię księżniczkę Peonię moją grą na skrzypcach. Ponieważ skrzypce są najszlachetniejszym instrumentem, ze wszystkich muzycznych instrumentów na całym świecie.

Wyciągnął smyczek z futerału i zagrał przepiękną melodię na swoich skrzypcach. Ale Peonia ani nie drgnęła, leżąc spokojnie w swoim królewskim łożu. „Jak pan widzi, nie udało się panu uzdrowić księżniczki“ powiedział królewski  lekarz.

Zawiedziony skrzypek, opuścił powoli komnatę. Jako następny wszedł do  komnaty flecista i zdecydowanie oznajmił: „Ja uzdrowię moją muzyką księżniczkę Peonię, ponieważ melodia fleta, jest tak czysta i świeża jak górskie powietrze. Po czym zaczął grać na flecie, a melodia unosiła się w powietrzu, rozchodząc się po całym pałacu, aż dech zaparło wszystkim, którzy słyszeli te piękne, słodkie tony. Lecz księżniczka Peonia nawet nie  drgnęła i nadal leżała smutna w swoim królewskim łożu.

 „Flet także nie pomógł!“ Stwierdził lekarz, flecista smutny i z  opuszczoną głową wyszedł z komnaty.

Następnie weszło powoli do komnaty  czterech służących, dźwigając wielkie pianino, a za nimi pianista.

 Ja, -powiedział ze spokojem w głosie - uzdrowię księżniczkę Peonię, bo  moja melodia jest najpiękniejsza.

Po czym delikatnie i pełen natchnienia zaczął dotykać czarnych i  białych klawiszy pianina, a piękna melodia z niego płynęła z okien pałacu na zewnątrz, aż na odlegle ulice. Doprawdy, melodia ta wzruszyła do łez wszystkich mieszkańców królewskiego pałacu.

Król, który siedział w fotelu obok swojej ukochanej córki Peonii, zaniepokojony rzekł do pianisty: „ Proszę natychmiast przestać grać!

Nie widzi pan, że pańska muzyka zasmuca księżniczkę do łez?“  Pianista w pospiechu opuścił komnatę, a za nim czterech służących z pianinem.

Nagle, do komnaty księżniczki Peonii wszedł młody, wysoki mężczyzna,  ubrany w dziwnie wyglądający czarny płaszcz. Ale najdziwniejsze było to, że nie miał on ze sobą żadnego instrumentu, na którym mógłby coś  zagrać dla księżniczki.

Księżniczka Peonia buy generic aldactone

„Kim ty jesteś?“ Zapytał zdziwiony król.

 „Jestem dyrygentem, Wasza Królewska mość. Ja wiem, jaka melodia może uzdrowić księżniczkę Peonię, uśmiechając się do króla, odrzekł  dyrygent.

„A czym posłużysz się, aby zagrać twoją melodię.“ Zapytał  zaciekawiony król. 

„Jeżeli na chwileczkę będę mógł opuścić tę komnatę, to zapewniam że wrócę z najpiękniejszą melodią na świecie, „ miłym głosem  odpowiedział dyrygent.

Król, który stracił już nadzieję na jakiekolwiek wyjście z sytuacji,  zezwolił dyrygentowi opuścić komnatę. 

„Idź, i szybko przyjdź z powrotem, bo wygląda na to, ze Peonia czuje  się coraz gorzej.“

 Nie minęła minutka, jak dyrygent wrócił z powrotem do komnaty  księżniczki. A razem z nim, skrzypek, flecista i pianista ze swoim pianinem. Wszyscy stojący wokoło zdziwieni przyglądali się, co będzie dalej.

„Czy to są twoi muzykanci?!“ Wykrzyknął rozdrażniony król.

Król powoli tracąc cierpliwość, nakazał im opuścić komnatę  księżniczki.  „Chwileczkę!“ Krzyknął dyrygent, „ ja wiem, co się w tym pokoju przed chwilką wydarzyło, i z tego powodu tu właśnie jestem.

Wasza wysokość, my musimy ratować księżniczkę Peonię!“

 Król przyglądając się temu zmęczony, odpowiedział:, „ Więc  dobrze, spróbuj!“

Młody dyrygent zwołał muzykantów i szepnąwszy im coś po cichu, stanął przed nimi czekając. W momencie, gdy cały pałac ogarnęła cisza, dyrygent wzniósł swoje ręce do góry i muzycy zaczęli grać wspólnie przepiękną, lekką melodię.

A melodia ta była pełna ciepła, spokoju i harmonii, wzniosła i płynąca prosto z serca, jednocząc wszystko i wszystkich ze sobą – Melodia ta  była porostu wspaniała.

Dyrygent poruszając rękami w powietrzu, dawał muzykantom znaki, a oni wspólnie z nim wydobywali z instrumentów coraz bardziej piękne tony.

 „Lalalalala...“ Peonia otwierając oczy, usiadła na łożu i zaczęła śpiewać razem z nimi.

W tym momencie słychać było najpiękniejszą melodię na świecie. Ten młody dyrygent z sąsiedniego królestwa, miał naprawdę rację,  Księżniczka Peonia powróciła do zdrowia.  Król z królowa zaprosili dyrygenta, aby zamieszkał z nimi w pałacu, a także muzykanci pozostali na zawsze, jako królewska orkiestra.

Któregoś dnia, Peonia zapytała swojej mamy: „ Mamo, dyrygent nosi  taki dziwny płaszcz, ale tak naprawdę jest on mądry, przystojny i bardzo zdolny,  wiesz... Bardzo bym chciała zostać jego żoną.

 I tak się też stało, po siedmiu dniach w pałacu odbyło się piękne i huczne wesele, na które zaproszono wszystkich mieszkańców królestwa.  

Któregoś dnia król zapytał dyrygenta: „Jest jeszcze coś, co mnie  bardzo ciekawi i nie daje mi spokoju”, Co to jest za tajemnica, którą przed grą szeptałeś muzykantom do ucha, w dniu, w którym uzdrowiłeś Peonię?“

Dyrygent roześmiał się głośno. „ Tajemnica ta jest bardzo prosta“, odpowiem ci: Zamiast każdy grać swoją muzykę oddzielnie, powinniśmy ją grać w zgodzie i harmonii, wszyscy razem – jak jeden muzykant.

Autor: Yael Sofer

Odwiedź nas na Facebooku

Copyright