Opowieść o drzewie

                     


  







Poszedłem sobie kiedyś, jak zwykle rano na spacer do lasu. W pewnym momencie spojrzałem  na drzewo i ni stąd, ni zowąd zacząłem analizować w wyobraźni pewne zjawisko.

Nie będę opisywał w szczegółach całej wizji, bo to byłoby za długie, więc opiszę ją w skrócie.

Rośnie sobie drzewo, jest piękne, dorodne, ma mnóstwo różnych gałązek, listków, które wchłaniają światło i ciepło Słońca; ma korzenie, które wchłaniają wodę i składniki odżywcze z ziemi. Drzewo nie tylko wchłania w siebie, ale również wiele daje: wytwarza tlen, daje schronienie i pożywienie niezliczonej ilości stworzeń, jego liście użyźniają ziemię, dzięki czemu żyje wiele innych roślin i zwierząt.

Nie będę tutaj wnikał w szczegóły, bo drzewo to w swej istocie bardzo skomplikowana struktura – taki  mały świat. Krótko mówiąc, drzewo żyje sobie pełnią życia. W końcu to drzewo wydaje owoc, a w nim ziarno. W ziarnie tym jest zapisana informacja o całym drzewie. Można by powiedzieć, że drzewo dokonuje aktu skurczenia się. Kurczy się jakby do rozmiarów maleńkiego genu zawartego w nasionku.

Gen ten to w sumie nic innego, jak maleńkie pragnienie stania się drzewem. Maleńki punkt, który pragnie stać się podobnym do drzewa, które go stworzyło. Oczywiście drzewo się przy tym nie zmienia, a tylko nasionko zaczyna odczuwać siebie jako małe oddzielne pragnienie.

Nasionko jest oczywiście szczęśliwe, bo jest połączone z drzewem i otrzymuje od niego wszystko, czego potrzebuje, ale rozumie też, że ten stan nie może trwać nadal, bo przecież drzewo pragnie, żeby nasionko stało się podobne do niego i to właśnie pragnienie jest w ziarenku umieszczone. Jest jego istotą. Siła tego pragnienia sprawia, że ziarenko odrywa się od drzewa i spada na dół po to, żeby teraz już z własnej woli i własnymi siłami spełnić pragnienie drzewa.

Opowieść o drzewie nolvadex online paypal

Nasionko spada na ziemię i zazwyczaj natychmiast zostaje zjedzone przez jakieś głodne zwierzę. Ale spokojnie, to nic złego. Drzewo wiedziało o tym, że nasionko musi rozwijać się w żyznej ziemi, bo inaczej wyschnie i umrze, więc wymyśliło sobie bardzo sprytny sposób.

Otoczyło nasionko słodkim owocem, żeby skusić zwierzęta do połknięcia go. Dzięki temu nasionko razem z odchodami, które są jednocześnie nawozem, trafia do ziemi. W ziemi również nie jest bezpieczne, bo jest tam wiele różnych zwierzątek, które pragną pochłonąć ziarenko, żeby na zawsze pozostało w ziemi. Ciężkie i nieprzyjemne jest życie ziarenka, ale drzewo wie o tym, że kiedyś otrzyma ono nagrodę, która wielokrotnie wynagrodzi mu wszelkie cierpienia.

Jeżeli uda mu się przetrwać, to wtedy zawarte w nim maleńkie pragnienie zaczyna powoli rosnąć. Jest ono pod ziemią, nie ma dostępu do znajdującego się powyżej światła i ciepła, ale do niego również dociera odrobina tej potężnej energii zawarta w różnych składnikach gleby i przede wszystkim w wodzie, która ze świata ponad ziemią przynosi dar życia. Jeżeli małe pragnienie nie zmarnuje danych mu możliwości i nauczy się wchłaniać w siebie te wszystkie dobra, to powoli pozbywa się niepotrzebnej, materialnej otoczki i zamienia się w kiełek.

Kiełek powoli wspina się do góry i wreszcie przekracza granicę między światem podziemnym a światem nieporównanie większym i piękniejszym – ponad ziemią. Ale to nie koniec. Tutaj również czeka na małe drzewko wiele niebezpieczeństw, a stworzenia na nie czyhające są większe i bardziej niebezpieczne niż małe robaczki pod ziemią. W świecie ponad ziemią jest jeszcze coś, czego nie było wcześniej.

Pod ziemią jest cały czas ciemno, a tutaj jest podział na dzień i noc (świat podziemny tak na prawdę to również stosuje się do tego podziału, ale ziarenko tylko w bardzo niewielkim stopniu to odczuwa). W ciągu dnia jest światło, ciepło i można bez przeszkód rosnąć, w nocy jest ciemno i zimno, więc trzeba skulić się i spać.

Kiedy nasze drzewko dorasta, przekonuje się, że jest jeszcze podział na pory roku: jest okres letni, który jest ciepły i przyjazny, oraz zima, która jest zimna i niebezpieczna. Jeżeli jednak roślinka nauczy się pokonywać okresy złe, a wykorzystywać dobre i przetrwa, to małe pragnienie stania się drzewem rośnie, staje się coraz większe, wypuszcza listki, dzięki którym może wchłaniać w siebie życiodajne światło.

Im więcej światła może wchłonąć, tym większe staje się pragnienie. Jednocześnie swoimi korzonkami zagłębia się coraz bardziej w ziemi, bo przecież bez ziemi nie da się żyć. Potężne drzewo, które zrodziło nasionko, również miało swoje korzenie w ziemi i czerpało z niej składniki odżywcze, a przede wszystkim wodę, bo wodę roślina może czerpać tylko z ziemi, chociaż woda również pochodzi z nieba. Przecież wszystko stamtąd pochodzi.

Ale woda różni się tym, że pochodzi również od roślin. To rośliny, a drzewa przede wszystkim, wytwarzają tlen, ten zaś łączy się z wodorem, czyli najbardziej pierwotnym pierwiastkiem pochodzącym z Kosmosu i w ten sposób powstaje życiodajna woda.

Nasze małe drzewko przez całe swoje życie uczy się oddawania i staje się coraz bardziej podobne do drzewa, które je stworzyło. Kiedy było w ziemi, potrafiło tylko wchłaniać w siebie wszystko. Teraz potrafi dawać tlen, pożywienie i schronienie, które służą innym istotom. No i tak to właśnie, po wielu perypetiach, maleńkie pragnienie osiąga cel swojego istnienia i staje się pięknym drzewem, podobnym, jak dwie krople wody do tego, które go zrodziło.

I co dalej?

Drzewo wytwarza kwiaty męskie i żeńskie, z połączenia ich pyłków powstają owoce, a w nich – mnóstwo maleńkich pragnień stania się drzewem.

Mógłbym długo jeszcze pisać o mojej wizji, ciągnąć ją dalej, zagłębiać się w szczegóły, rozpisywać je w drobnych detalach, ale nie będę pisał, bo coś mi się wydaje, że ktoś już to przede mną zrobił. Kiedy tak wnikam w tą całą historię ziarenka, które staje się drzewem, to staje się dla mnie coraz bardziej jasne, że opowiada ona nie tylko losy ziarenka, lecz mówi o czymś znacznie większym i przekazuje nam bardzo ważną wiedzę.

Wiedzę zapisaną w wielkiej, starej księdze natury. Kto ją napisał, dla kogo i w jakim celu? A może jest to opowieść nie o ziarenku? Może jest to opowieść o mnie, o Tobie? A jeżeli tak, to w którym miejscu tej opowieści się teraz znajdujemy? No cóż, odpowiedzi na te pytania można znaleźć na spacerze po lesie.

 

 

Mirosław Karwat 

Odwiedź nas na Facebooku

Copyright