Nigdy niekończące się cuda

***

Dawno, dawno temu, w starożytnym lesie, bardzo daleko stąd, była sobie szkoła dla młodych czarodziejów. I tak jak większość szkół, miała uczniów i nauczycieli, prace domowe i wakacje. Jednak ta szkoła była inna od wszystkich innych szkół, ponieważ na koniec roku odbywał się tam zawsze wielki pokaz magii wszystkich uczniów, na którym mogli oni zademonstrować to czego się nauczyli w ciągu roku. 

 

Jednym z wielu pierwszaków był chłopiec o imieniu Florian. Miał wielkie poczucie humoru i uwielbiał rozśmieszać wszystkich kolegów i koleżanki. 

 

Florian wynalazł bardzo wyjątkową magiczną sztuczkę na wielki pokaz magii. To nie była zwykłe latanie łóżka, czy nie kończący się kijek czy cukierek. Florian stworzył magiczny dywanik życzeń! Aby przedstawić sztuczkę, jedno z dzieci musiało stanąć na dywaniku, podskoczyć dwa razy i powiedzieć magiczne zaklęcie „Klik-Klak”. Wówczas, życzenie dziecka natychmiast się spełniało! Ale niestety ta magia trwała jedynie minutę, bo Florian nadal uczył się w pierwszej klasie. 

 

Przed pokazem magii, Florian zdecydował się poćwiczyć jeszcze przed klasą. Zaprosił dzieci ze szkoły i poprosił je, aby stanęły na magicznym dywaniku i pomyślały sobie życzenie. Wszystkie dzieci zbiegły się na dywanik. Ale tylko mały Leo, najmłodszy chłopiec z klasy dobiegł jako pierwszy na dywanik i szybko skoczył na nim dwa razy. Po czym wypowiedział magiczne zaklęcie, „Klik-Klak” i głośno krzyknął: „Chcę być duży, największy ze wszystkich!”

 

Nagle, Leo zaczął rosnąć. Cała klasa obserwowała go w zaskoczeniu. Najpierw stał się najwyższy z całej klasy, potem jeszcze wyższy, wyższy od Floriana, wyższy od nauczyciela, i w końcu dotykał głową sufitu. Ale zapomniał o swoim ubraniu, kiedy wypowiadał życzenie, bo jego ubranie nadal było malutkie. Spodnie porwały się na strzępy, potem koszulka, nawet rzepy w sandałkach rozerwały się na kawałki. 

 

Dziewczynki z klasy zaczęły chichotać. Wszyscy chłopcy śmieli się głośno. Nawet nauczyciel nie mógł powstrzymać się od śmiechu. I kiedy minęła minuta, zniknęła też magia; Leo znowu był małym chłopcem a jego porwane rzeczy znowu pasowały. 

 

Następna wskoczyła na dywanik Jessica. Podskoczyła na nim dwa razy i wypowiedziała magiczne słowa, „Klik-Klak!”. Nagle stanęła nieruchomo – miała tyle życzeń w głowie, że nie wiedziała które wybrać i powiedzieć. „Chcę lalkę! Nie, batonika! A może samochodzik? Nie, to dla chłopców. Nową sukienkę! Oj nie, mama mi przecież i tak kupi nową sukienkę, a ta i tak zniknie w ciągu minuty. Co ja mam wybrać?”

 

Nigdy niekończące się cuda buy clomid thailand

Nagle, spojrzała na półkę pełną maskotek i wypchanych zwierzątek i przypomniała sobie, jak kiedyś wyobrażała sobie, że wszystkie te zwierzątka ożyły. To życzenie wzięło górę nad wszystkimi innymi i magiczny dywanik zaczął ożywiać wszystkie wypchane zwierzątka z półki.  

 

Natychmiast pokój wypełnił się dźwiękami skrzydeł miotających się po sali, obijających o nią, o okna, próbując uciec. Koty ścigały ptaki. Psy szczekały na koty, próbując je dogonić, a małe niedźwiadki bawiły się ze sobą na podłodze. 

 

Podczas gdy wszystkie dzieci ze strachu schowały się za nauczycielem, Florian ruszył dzielnie i otworzyć okno. Ptaki wyleciały, koty też wybiegły przez okno za ptakami, psy za kotami, a niedźwiadki uciekły za nimi. W końcu minuta minęła i wszystkie zwierzęta znowu stały się maskotkami. 

 

Minęło kilka minut zanim ktokolwiek odważył się wejść na dywanik. Wówczas, chłopiec o imieniu Alex wpadł na pomysł. Pamiętał, kiedy jego przyjaciel Pete miał rano okropny ból zęba. Pete nie mógł nawet zjeść jabłka, które sobie przyniósł z domu. Alex wszedł na magiczny dywanik, skoczył dwa razy i powiedział : „Klik-Klak! Chcę, żeby Peta przestał boleć ząb.”

 

I nagle wszyscy usłyszeli wielką radość i śmiech Peta. „Dziękuję, Alex!” po czym zawołał: ”Podzielmy się moim jabłkiem!”

 

I w tym momencie, wszystkie dzieci zostały zwołane do stołówki na obiad i gra w magię się zakończyła. Florian złożył swój magiczny dywanik i poszedł ze wszystkimi dziećmi. Wiedział przecież, że za minutę ból zęba biednego Peta powróci, więc musiał znaleźć sposób, aby go pocieszyć. Ale mylił się!! Ku zdziwieniu Floriana, Pete cały czas jadł swoje jabłko i śmiał się.

 

Florian spędził dużo czasu nad rozmyślaniem o tym, co się wydarzyło, to był cud. Dlaczego magia nie skończyła się po minucie, tak jak wszystkie inne życzenia? Florian przecież sam wymyślił magiczny dywanik i tak jak u wszystkich pierwszoklasistów, tak i u niego magia powinna trwać tylko przez minutę. Nie potrafiąc znaleźć rozwiązania, udał się do bardzo mądrego nauczyciela, który znał wszystkie tajniki magii. Mędrzec wysłuchał uważnie historii Floriana i roześmiał się serdecznie. Pogłaskał go po głowie i powiedział:

„Pamiętaj mój mały przyjacielu, magia, która czyni dobro innym, NIGDY się nie kończy.”

Michaił Arszawski 


Odwiedź nas na Facebooku

Copyright